Spis moli monitoring pozycji
Blog > Komentarze do wpisu
Elizabeth Strout MAM NA IMIĘ LUCY

Dziwaczna była ta nasza rodzina, nawet jak na maleńkie, prowincjonalne Amgash w Illinois, gdzie były też inne zapuszczone i niepomalowane domy bez okiennic i ogródków, bez krzty piękna, na którym warto by zawiesić oko. *

Przeszłość nas kształtuje. Co ukształtowało Lucy Barton - córkę, żonę, matkę, pisarkę ?Kilkudniowy pobyt w szpitalu okaże się pretekstem do rozrachunku z dotychczasowym życiem, a odwiedziny matki uruchomią całą lawinę wspomnień, za którymi kryje się gniew, wstyd, ale i małe okruchy szczęścia. Początkowo nam się wyda, iż emocjonalny mur między Lucy a matką jest nie do przebicia. Pozornie błaha konwersacje niosą bowiem potężny ładunek emocji. Co Lucy zrobiła ze swoim życiem ? Co jeszcze można zrobić ?

Elizabeth Strout, autorka niezapomnianej Olive Kitteridge, powraca w wielkim stylu i tworzy napisaną powściągliwą prozą gorzką historię poruszającą niezwykle ważne tematy. Piekło przeszłości, twórcza niemoc, niemożność komunikacji, wreszcie konfrontacja ze śmiertelności. Postać Lucy skupia lęki i traumy amerykańskiego społeczeństwa i pokazuje, iż bardzo trudno wyrwać się z matni krzywd i rozczarowań.

Wszelkie życie mnie zadziwia * , mówi Lucy. I zadziwia - i pozostaje w pamięci - ta niewielka objętościowo powieść o odnajdywaniu własnej tożsamości, o godzeniu się ze sobą i stawianiu czoła najskrytszym lękom.

wydawnictwo Wielka Litera 2016 / str. 204 / tł. Bohdan Maliborski*

moja ocena 5/6

poniedziałek, 04 lipca 2016, tommyknocker

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/07/04 10:18:42
Zgodzę się z Tobą, krótka opowieść, o jakże ważnych rzeczach.
-
2016/07/04 17:31:15
jane : po prostu lektura obowiązkowa. Ta opowieść na długo zostanie mi w pamięci.
-
2016/07/06 09:02:13
Bardzo się cieszę na lekturę tej książki, podwójnie nawet, bo ostatnio lubię bardziej kompaktowe opowieści. Mniej wodolejstwa, więcej treści :-)
-
2016/07/06 17:38:15
dachauka : to świetna powieść, można ją przeczytać w jeden wieczór. Tu Strout jest jak Simenon, który też nie potrzebował wielu stron i wyszukanego słownictwa, by stworzyć przejmujący dramat.
-
2016/07/18 21:41:20
O to coś dla mnie. Nie znam zupełnie nazwiska pisarki ale ta książka mnie zainteresowała i chętnie bym ja przeczytała.
-
2016/07/19 09:11:04
natanna51 : serdecznie polecam "Mam na imię Lucy", a także świetną "Olive Kitteridge".
-
2016/07/22 21:12:37
Właśnie sobie kupiłam "Olive..." i czytam.
Skutecznie mnie do pisarki zachęciłeś.
-
2016/07/23 08:36:01
natanna51 : bardzo się cieszę. To wnikliwa proza, która na długo zostaje w pamięci.