Spis moli monitoring pozycji
Blog > Komentarze do wpisu
Joe Hill DZIWNA POGODA

Cztery nowele, których wspólną cechą są zjawiska pogodowe. Burze, błyskawice, chmury, deszcz. Ale czy jest tu miejsce na grozę i suspens ? Na pomysłowość ? Niekoniecznie.

Pierwsze opowiadanie zatytułowane „Deszcz” jest jednocześnie najlepszym. Choć i tu pobrzmiewają echa „Polaroidowego psa” Stephena Kinga, notabene ojca Joego. Mamy więc małe miasteczko w Dolinie Krzemowej i ponurego złoczyńcę uzbrojonego w aparat fotograficzny, który odbiera wspomnienia (i życie) obiektom zdjęć. Na jego drodze stanie pewien nastolatek, a w całej historii nie zabraknie niepokojącego klimatu i przesłania.

Drugia historia to „Naładowany”. Tu spotkamy galerię postaci, które połączy strzelanina w centrum handlowym na Florydzie. Czy rzeczywiście bohater, który zatrzymał morderczynię, ma coś do ukrycia ? Gra pozorów, dziennikarskie śledztwo, dobry i zły glina. Tu Joe Hill idzie w ślady trylogii ojca zapoczątkowanej przez Pana Mercedesa. Kryminalne opowiadanie przeczytałem ze znużeniem. Jest przewidywalne, potencjał nie został wykorzystany.

W „Niebowziętym” pewien spadochroniarz ląduje na niezwykłej chmurze, która nie tylko spełnia jego życzenia, ale też nawiedzana jest przez ducha jego zmarłej sympatii, a w rzeczywistości zamieszkana jest przez stwora rodem z opowiadań Lovecrafta. Pomieszanie motywów wprawiło mnie w konfuzję, jakie były intencje autora ?

Wreszcie „Deszcz” czyli historia apokalipsy, w której główną rolę odgrywają zabójcze kryształy spadające z nieba. Chaos, dobrzy i źli, którzy wykorzystają zagładę do swoich celów, religijna sekta, która okaże się niebezpieczna. To wszystko już było w dziesiątkach innych powieści, nawet bohaterowie nie budzą tu sympatii..

Będąc synem samego Stephena Kinga, Joe wcale nie ma łatwego pisarskiego życia. Ale w przeczytanym przeze mnie zbiorze króluje nuda i brak oryginalności. Opowiadania nie absorbują, nie wywołują zaciekawienia. Hill powiela dziesiątki znanych i ogranych motywów. W kwestii redakcyjnej są jeszcze literówki: Aubrey staje się Audrey, a Boulder zamienia się w Bourder. Ponadto, czasownik „fight” tłumaczymy także jako „kłócić się”.

Duże rozczarowanie.

Wydawnictwo Albatros 2018 / str. 510 / tł. Marta Guzowska

Moja ocena 4/10

środa, 12 września 2018, tommyknocker

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/09/12 11:36:16
Daruję sobie tym razem.
-
2018/09/12 17:45:22
anetopzn_2, to jedno z największych rozczarowań tego roku. Strata czasu.