| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Tagi
Spis moli monitoring pozycji
czwartek, 22 września 2016
Jesienne premiery

Jesienną porą nie będziemy narzekać na brak lektur. Oto książki, na które czekam :

   

  

czwartek, 15 września 2016
Rosamunde Pilcher KARUZELA

Podróż koleją do Kornwalii ma chyba w sobie coś z magii. Wiem na pewno, że nie jestem jedyną osobą, która z chwilą, gdy pociąg przetacza się przez stary most na drugi brzeg rzeki Tamar, odnosi wyjątkowe wrażenie przekraczania bram jakieś czarownej, nieznanej krainy.

Wielokrotnie przebywając tę trasę, powtarzałam sobie, że kiedyś czar nie zadziała, ale zawsze jest tak samo. I na dobrą sprawę nie można określić, skąd się bierze to niezwykłe uczucie. Może czarodziejska siła tkwi w kształtach domków skąpanych w blasku popołudniowego słońca, w osobliwości maleńkich poletek czy wyniosłości wiaduktów zawieszonych ponad głębokimi cienistymi wąwozami ? A może rzucają urok pierwsze odległe błyski morskiej toni ? Lub nazwy mijanych w pędzie malutkich stacyjek zapożyczone od imion świętych pańskich ? *

Zamiast snuć przedślubne plany, Prue postanawia wyjechać z Londynu i spędzić trochę czasu w krainie z dzieciństwa. To właśnie w malowniczej Kornwalii, w domu nieco ekscentrycznej ciotki wymagającej obecnie opieki, Prue ma podjąć życiowe decyzje. Dziewczyna nie wie jeszcze, że los ma wobec niej nieco inne plany..

A wszystko za sprawą dziesięcioletniej Charlotty, którą Prue poznaje w pociągu jadącym do Kornwalii. Smutny los dziecka, którym nikt nie chce się opiekować oraz nagłe pojawienie się w miasteczku słynnego artysty sprawią, iż niezdecydowana Prue zacznie zastanawiać się nad prawdziwą przyczyną wyjazdu ze stolicy. Każdy wybór ma przecież swoje konsekwencje..

Powieści popularnej brytyjskiej pisarki Rosamunde Pilcher są bardzo chętnie filmowane, i to właśnie za sprawą jednej z telewizyjnych adaptacji, postanowiłem sprawdzić, czy literackie pierwowzory oddają walory kornwalijskiego krajobrazu równie pięknie jak filmy. 

I nie może być inaczej, bo "Karuzela" - choć niedługa to i nieskomplikowana powieść - działa właśnie jak kojący balsam, a rozterkom bohaterów towarzyszy nieustannie  piękna sceneria, dzika przyroda oraz szum oceanu. Ciepła, optymistyczna opowieść dla spragnionych odpoczynku.

Znacie inne książki, których akcja dzieje się właśnie w Kornwalii ? 

wydawnictwo C&T 2003 / str. 154 / tł. Ewa Hauzer *

moja ocena 4/6

czwartek, 08 września 2016
Marisha Pessl NOCNY FILM

- Dlaczego nikt nie chce rozmawiać o Cordovie ? - zapytałem.

- Wszyscy są przerażeni. Przypisują mu potęgę, prawdziwą lub wymyśloną, sama nie wiem. Wiem natomiast tyle, że w historii tej rodziny kryją się jakieś potworne czyny. Jestem tego pewna. *

Pewnej październikowej nocy reporter śledczy Scott McGrath spotyka w Central Parku tajemniczą dziewczynę. Wydaje mu się, że to Ashley Cordova, córka twórcy kultowych dreszczowców. Postać jednak znika, a niebawem Scott dowiaduje się, że Ashley popełniła samobójstwo. Czy to przypadek sprawił, że tamtej nocy los dziennikarza znów splótł się z rodziną Cordovów ?

Stanislas Cordova to twórca najbardziej przerażających filmów dostępnych obecnie tylko na prywatnych seansach. Od 30 lat nie pokazuje się publicznie, a członkowie obsady w jego filmach tajemniczo znikają. Cordova dorobił się rzeszy fanów, którzy od lat próbują zdobyć jego zdjęcie. Wielbiciele jego twórczości tworzą w internecie niezliczone teorie dotyczące prywatnego życia nieuchwytnego reżysera.

Śmierć Ashley podsyca tylko niesłabnące zainteresowanie mediów. McGrath stracił już rodzinę i karierę z powodu skandalicznych słów na temat kultowego twórcy i teraz nic go nie zatrzyma, by odkryć prawdę o tajemniczej rodzinie. Dziennikarz postanawia prześledzić ostatnie dni Ashley, by tym tropem trafić do jej ojca. W swoim prywatnym śledztwie znajdzie dwójkę sprzymierzeńców. Bezdomna początkująca aktorka oraz opryskliwy narkoman pomogą mu zdobyć cenne informacje, a każde kolejne odkrycie będzie jak krok ku przepaści. W sekretnym świecie przerażających filmowych fabuł i rodzinnych tajemnic Scott doświadczy rzeczy, od których można postradać zmysły.

Doskonała książka będąca mariażem powieści detektywistycznej i powieści grozy. Pierwsze dwieście stron przeczytacie z zainteresowaniem. Kolejne was zahipnotyzują, a po stronie numer 500 świat Cordovy nie pozwoli wypuścić was ze swoich objęć. Jaka tajemnica tkwi w postaci tajemniczego reżysera ? Gdy akcja przeniesie się do miejsc takich jak klub Obuliette czy rezydencja Cordovy o nazwie Szczyt, zwroty akcji i suspens ulegną zwielokrotnieniu. I tak już zostanie. Nawet po przeczytaniu ostatniego zdania.

Świetnie napisana historia, wzbogacona materiałami z internetu, raportami i zdjęciami. Wraz ze Scottem i jego ekipą będziecie gubić się w domysłach na temat śmierci Ashley i osoby jej ojca.

Książka niesamowicie absorbuje, te 750 stron przeczytałem w dwa dni. Wielce oryginalna, hipnotyczna wręcz opowieść. Stephen King i Clive Barker powinni poczuć się zazdrośni.

Już dawno żadna książka tak mnie nie zachwyciła. Gorąco polecam !

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 750 / tł. Rafał Lisowski *

moja ocena 6/6

poniedziałek, 05 września 2016
Andrew Michael Hurley PUSTKI

Nad Pustkami zapadła taka noc, jakiej nie widziałem nigdzie indziej. W domu w Londynie trzymała się na odległość, kuliła za latarniami i biurowcami i łatwo mogła ją odepchnąć fala światła i metalu z pociągów metra, przejeżdżających tuż za naszym ogrodem. Ale tutaj było inaczej. Nic nie mogło jej odegnać. Księżyc był zimny i daleki, a gwiazdy tak słabe jak małe punkciki światła na łodziach rybackich daleko na morzu.

Niczym cień wielkiego drapieżnego ptaka ciemność wolno spełzała zboczem, mijała Moorings, sunęła przez mokradła, plażę, morze, aż w końcu został tylko ciemnopomarańczowy pasek na horyzoncie, gdy nikło ostatnie światło Anglii. *

Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku. Co roku, tuż przed Wielkanocą, rodzina Smithów opuszcza Londyn, by pielgrzymować do świętego źródła znajdującego się gdzieś na odludnym, ponurym wybrzeżu w Coldbarrow. Cel peregrynacji określa się jako Pustki. To właśnie tu, gdzie rządzi dzika przyroda, a posępna atmosfera sprawia, że miejsca kultu nabierają złowieszczego wydźwięku, pani Smith ma nadzieję, iż w końcu nastąpi cud i jej niemy syn odzyska mowę.

Tym razem będzie inaczej. Chłopiec zwany Tonto nie bardzo wierzy, że Pustki uzdrowią w końcu jego brata Hanny'ego. Po śmierci księdza Wilfreda, rodzina Smithów wyrusza właśnie na wybrzeże z nowym duchownym, w towarzystwie gospodyni księdza - panny Bunce oraz zaprzyjaźnionych państwa Belderbossów. Nikt z nich nie wie, iż czeka ich prawdziwy sprawdzian wiary i odwagi. Dzieją się bowiem w Pustkach rzeczy straszne i najlepiej nikomu nie ufać..

Debiutancka powieść Hurleya odznacza się niesamowitą atmosferą. Wyobraźcie sobie dziki i jałowy fragment angielskiego wybrzeża, mgły i deszcze oraz grupę ludzi próbującą wzmocnić swoją wiarę. Historię poznajemy z perspektywy jednego z braci. Pobyt w Pustkach jest dla chłopców przygodą, a dziwne zjawiska dokoła potęgują tylko chęć odkrycia tajemnic. I to niekoniecznie tych tkwiących w poście i modlitwach, które gorliwie ordynuje matka.

Pustki to powieść o grozie religijnego fanatyzmu. Despotyczna pani Smith od lat organizuje swoim bliskim każdą minutę pobytu na wybrzeżu, a jej niezachwiana wiara w moc rytuałów nie znosi sprzeciwu. Dom, w którym przebywają pielgrzymi, oraz jego ponura okolica mają też swoje tajemnice. Powieść jest więc także o grozie miejsca, a retrospekcje z przeszłości ukazujące postać zmarłego kapłana Wilfreda ukazują to, co naprawdę ukształtowało rodzinę Smithów.  Końcowe rozdziały książki sprawiają wrażenie, iż autor stracił nieco koncept opowieści - rozwiązanie niczym  z Dziecka Rosemary razi sztucznością, a Hurley zostawia czytelnikowi garść domysłów i pytań bez odpowiedzi.

Nie oczekujcie więc od Pustek klasycznej powieści grozy. Pod płaszczykiem upiornej fabuły ukrył autor wiarygodną psychologicznie historię o potędze wiary i mocy oczyszczenia.

wydawnictwo WAB 2016 / str. 400 / tł. Dominika Cieśla-Szymańska *

moja ocena 4+/6

czwartek, 01 września 2016
Samotnia na Instagramie

W dniu dzisiejszym Samotnia wkracza w nowy wymiar.

Serdecznie zapraszam do śledzenia mojego profilu na Instagramie : tommyknockerinstant

17:34, tommyknocker , news
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Kate Morton DOM NAD JEZIOREM

Oparła się o kamienny mur, który powstrzymywał ogród przed ześlizgnięciem się po stromym zboczu do morza. Wzięła głęboki oddech i powoli wypuściła powietrze, jak robi każdy człowiek, stanąwszy przed takim widokiem. Przestwór srebrzystej trawy potarganej przez wiatr, biały piaszczysty klin przytulony do zatoczki między dwoma cyplami, rozległa jedwabna powierzchnia morza falująca wszystkimi odcieniami - od błękitu po atramentowogranatowy. Wyidealizowany, nieskazitelny pejzaż w rodzaju tych, które spieczeni słońcem urlopowicze wysyłają do domów, aby wzbudzić zazdrość krewnych i znajomych. *

Londyńska policjantka Sadie Sparrow przebywa na przymusowym urlopie w malowniczej Kornwalii. Podczas jednego ze spacerów natrafia na położoną w dolinie tajemniczą posiadłość. Dom Nad Jeziorem - bo tak nazywa się to miejsce - od wielu lat stoi opuszczony, a wszystko przez tragedię, do której doszło upalnego czerwcowego popołudnia.. 

Rok 1933. Zamieszkująca posiadłość rodzina Edevane'ów przygotowuje się do corocznych obchodów przesilenia letniego. Wystawne przyjęcie zakończy się jednak tragicznie - w niejasnych okolicznościach zniknie najmłodsze dziecko gospodarzy.

Sadie postanawia rozwikłać niewyjaśnioną dotąd zagadkę porwania małego Theo Edevane. Jednym z pierwszych kroków będzie list do uznanej autorki kryminałów Alice Edevane. To właśnie ona, być może, skrywa w swej pamięci sekret tragicznych wydarzeń w Domu Nad Jeziorem. Policjantka nie zdaje sobie jeszcze sprawy, iż gęsta sieć tajemnic oplotła mieszkańców majątku na długo przed zniknięciem Theo. 

Po nieco słabszym Strażniku Tajemnic Kate Morton wraca do formy i w bardzo dobrym stylu tworzy zajmującą opowieść o rodzinnych tajemnicach. Niewątpliwym atutem najnowszej powieści - oprócz uroczych kornwalijskich krajobrazów - jest postać Alice Edevane. Poznajemy ją jako jedną z nastoletnich sióstr wiodących sielskie życie w rodzinnej posiadłości, już wtedy Alice przejawia zamiłowanie do tworzenia literackich opowieści. W obecnej narracji to sędziwa autorka popularnych kryminałów, wciąż żyjąca w cieniu zniknięcia brata. Prawda o wydarzeniach z przeszłości wpłynie nie tylko na nią, ale także na niepokorną młodą policjantkę, która też skrywa pewien sekret. 

Polecam.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 540 / tł. Izabela Matuszewska *

moja ocena 5/6

piątek, 26 sierpnia 2016
James Oswald SKRADZIONE MORDERSTWO

Mimo żaru bijącego od ognia, McLean czuł taki ziąb jakby znalazł się na chłostanym wiatrem cmentarzu w Aberdeenshire. Stojący obok Bob Gburek zamarł w bezruchu.

- Gwiazdkowy Zabójca ?

McLean przecząco pokręcił głową.

- Niemożliwe, Bob. On nie żyje. Dziś rano go pochowali, byłem przy tym.

Jednak w głębi duszy nie był do końca o tym przekonany. *

Ponury listopad w Edynburgu. Powoli rozpoczyna się przedświąteczna gorączka, tymczasem inspektor Tony McLean otrzymuje wiadomość, iż seryjny morderca Donald Anderson dokonał właśnie swojego żywota w więziennej celi. McLean wyrusza nawet na jego pogrzeb do Aberdeen - tylko po to, by upewnić się, że okrzyknięty przez media Gwiazdkowym Zabójcą Anderson naprawdę spoczął w ziemi.

Bo Donald Anderson zabił dziesięć młodych kobiet, wśród nich była narzeczona McLeana.

Tuż przed świętami ginie kobieta. Potem następna. Obie zbrodnie do złudzenia przypominają te, które popełniał Gwiazdkowy Zabójca. Inspektor McLean, który doprowadził do schwytania sprawcy, jest przekonany, iż ktoś naśladuje potwora. Są jednak pewne niepokojące szczegóły, a śledztwo, w trakcie którego McLean nie raz narazi się przełożonym, wykaże, że nie wszystkie tajemnice z przeszłości zostały rozwiązane. 

James Oswald idzie tropem Iana Rankina - i jest to komplement, bowiem druga powieść cyklu stanowi solidny kryminał, w którym historia, architektura i mistyka stolicy Szkocji odgrywają ważną rolę. Książka momentami nasuwa mocne skojarzenia z chociażby Rankinowskimi Kaskadami, a autor zręcznie utrzymuje napięcie i buduje klimat tajemnicy. Można jedynie zarzucić, że pewne wątki nie zostają wyjaśnione, ale powtórzę to, co napisałem przy okazji recenzji poprzedniej książki Oswalda : obiecujący początek serii. Spróbujcie. 

wydawnictwo Jaguar 2015 / str. 386 / tł. Stanisław Kroszczyński *

moja ocena 4+/6

Przeczytajcie także o 

środa, 24 sierpnia 2016
Virginia Woolf DO LATARNI MORSKIEJ

Rozejrzała się wokół: było jeszcze zupełnie jasno, trawa miała nadal miękki, ciemnoszmaragdowy kolor, dom lśnił jak gwiazda pośród zieloności i amarantowych kwiatów męki pańskiej, a kruki ostro skrzeczały pod wysokim niebieskim niebem. Ale w powietrzu coś się poruszyło i błysnęło, machając srebrzystymi skrzydłami. Był już przecież wrzesień, połowa września, po szóstej wieczorem. Powędrowali więc przez ogród w zwykłą drogę, minęli kort tenisowy i trawnik i dotarli aż do przerwy w gęstym żywopłocie, strzeżonej przez wysokie, płomiennoczerwone kwiaty; z tego miejsca błękitna woda wydawała się jeszcze bardziej niebieska. *

Rodzina Ramsayów przebywa w letniej posiadłości na Hebrydach. Oprócz pana i pani domu oraz ich ośmiorga dzieci w rezydencji goszczą zaproszeni znajomi. Wśród nich zakochani Minta i Paul, nieśmiała Lily, gburowaty Charles Tansley. Urlopowicze planują wycieczkę do latarni morskiej. Wyprawa ta jednak może nie dojść do skutku z racji na zapowiadane pogorszenie pogody. Dzień, w którym ma miejsce rozmowa o planach wizyty w latarni zapisze się w świadomości bohaterów na długi czas. Jak się okaże, będzie musiało minąć dziesięć lat, nim pan Ramsay i część jego towarzyszy dotrze do celu wyprawy.

To moje trzecie spotkanie z prozą Virginii Woolf i dopiero teraz zaczynam w pełni doceniać talent jednej z najwybitniejszych brytyjskich autorek. Kunsztowna narracja, wnikliwe portrety postaci oraz ich wewnętrzne narracje. Świetnie spaja te strumienie myśli postać pani Ramsay. Kluczowa to osoba w powieści, a jej brak odczują po latach wszyscy powracający do letniej rezydencji. 

Do latarni morskiej niezwykle plastycznie ukazuje potęgę chwili, ocean emocji, wszechświat myśli. To proza, w której każde słowo jest ważne. To proza, która splata motywy życia i śmierci, pamięci i zapomnienia, miłości i obojętności.

To literacka uczta dla spragnionych kojącej magii słów.

wydawnictwo C&T 2016 / str. 194 / tł. Krzysztof Klinger *

moja ocena 5/6

poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Hakan Nesser ŻYWI I UMARLI W WINSFORD

Dwanaście stopni. Opadająca mgła i wiatr z południowego zachodu. Siódmy listopada.

Ogień w kominku, dość krótki spacer w kierunku Dulverton, śniadanie, trzydzieści stron Samotni. Przedpołudnia są proste. W domku spędziliśmy jak dotąd cztery noce, ale równie dobrze mogło by ich być czterdzieści. Bo tak jak się przeżyje jeden dzień, można przeżyć wszystkie inne. Ta myśl często do mnie wraca, ale trudno mi to zweryfikować. *

Zamieszkać w domu na wrzosowisku ? Umożliwia nam to (chociażby na pewien czas) Hakan Nesser w swojej najlepszej dotąd powieści, która kryminałem jest tylko z pozoru. W ciszy angielskiej prowincji i w myślach głównej bohaterki rozgrywa się bowiem spektakl tajemnic, a cała historia to przejmujące studium samotności, a także opowieść o zbrodni i karze.

Tajemnicza szwedka Maria Anderson przyjeżdża do wsi Winsford położonej nieopodal malowniczych wrzosowisk. Kobieta wynajmuje na pół roku stary domek, a jej jedynymi towarzyszami jest wierny pies Castor oraz Samotnia Dickensa. Maria udaje, że jest pisarką i przyjechała tu, by popracować nad nową książką. 

Osiedlenie się w Anglii ma stanowić początek nowego życia. Końcem starego natomiast było pewne wydarzenie, do którego doszło na plaży w Polsce. Zostawiwszy za sobą przeszłość, Maria ma nadzieję na spokój - nie docenia ona jednak mocy miejsca, w którym się znalazła. Mroczna aura wrzosowisk, deszcz i wiatr, dzika przyroda. I wreszcie drobne incydenty, które budzą niepokój. Poznając przeszłość Marii, poznamy siłę kłamstw i krzywd, które ją ukształtowały. Czyżby właśnie tu wszystkie ponure tajemnice musiały wyjść na jaw ?

Żywi i umarli w Winsford to powieść z klimatem przez duże K. Wyobraźcie sobie posępne wrzosowiska listopadową porą, samotną kobietę po pięćdziesiątce oraz skrzętnie skrywane sekrety. Nesser wybornie buduje napięcie, a losy Marii wzbudzają zainteresowanie. To powieść kameralna, jest w niej miejsce na nadzieję i smutek, a momentami cisza wrzosowisk zdaje się być niesamowicie głośna. Pięknie o tej książce napisała Agnieszka.

Przeczytajcie koniecznie !

wydawnictwo Czarna Owca 2016 / str. 408 / tł. Małgorzata Kłos *

moja ocena 5+/6

czwartek, 18 sierpnia 2016
R.D. Wingfield FROST I ZABÓJCZA OFERTA

Stojący na czele policji w Denton komisarz Mullett trzymał słuchawkę telefonu z dala od ucha. Głos na drugim końcu linii wydzierał się niemiłosiernie.

- Żądam porządnego śledczego zamiast tego grubiańskiego, chamskiego niechluja, którego przysłaliście mi dziś rano.

- Inspektor Frost to bardzo kompetentny śledczy - zapewnił Mullett, siląc się na przekonujący ton.

- To nieudolny, ciemny prostak. Tylko was kompromituje. Albo zaczniecie szukać mojej córki, albo zaraz skontaktuję się z moim przyjacielem, komendantem głównym policji. *

Jack Frost, z nieodzownym rdzawoczerwonym szalikiem, spędza sen z powiek swoim przełożonym. Diabelsko skuteczny inspektor jest niestety krętaczem i kłamcą, a do tego sprawia wrażenie człowieka na niewłaściwym miejscu. Jak długo bowiem można wysłuchiwać jego rubasznych dowcipów i tolerować całkowity brak szacunku wobec walijskiego podwładnego ?

Komisarz Mullett ma pewien plan. Nie od dziś wiadomo, że Frost fałszuje rachunki za wydatki. Gdyby dodać do tego choć jeden poważny błąd w prowadzonym właśnie śledztwie, można by zesłać charakternego policjanta na głęboką prowincję..

W Denton dochodzi do serii napadów na nastoletnie dziewczęta. Właściciel lokalnego supermarketu otrzymuje list z pogróżkami, a pewien mieszkaniec znajduje w lesie ludzką stopę. Niebawem znika para nastolatków, a pewien rzeźnik przyznaje się do zamordowania żony. Wszystkie te sprawy sprawiają, iż najlepszy inspektor w mieście ma mnóstwo pracy. Gdy dodamy do tego zmęczenie, alkohol i niezwykle atrakcyjną panią patolog, okaże się, iż schwytany w sieć intryg Frost zrobi dosłownie wszystko, by ocalić swoje stanowisko i karierę.

Pełen dosadnego humoru, dobrych dialogów i makabrycznych scen policyjny kryminał. Inspektor Jack Frost to (anty)bohater, którego polubimy za zmaganie się z nieustannie piętrzącymi się problemami. Frost jest ordynarny i błyskotliwy - i właśnie w sprzecznych cechach osobowości tkwi jego urok. W angielskim miasteczku Denton dużo się dzieje, a wątki kryminalne z niniejszej książki moglibyśmy spokojnie obdzielić pomiędzy trzy inne powieści. Dobra lektura dla miłośników ciętych ripost, niepokornych stróżów prawa oraz wyrazistych postaci drugoplanowych.

wydawnictwo C&T 2012 / str. 364 / tł. Agnieszka Klonowska *

moja ocena 4+/6

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Arnaldur Indridason HIPOTERMIA

- Dam ci znak - szepnęła i uniosła lekko powieki.

- Znak ? 

Leonora uśmiechnęła się boleśnie, będąc pod wpływem silnych środków farmakologicznych.

- Niech to będzie coś... prostego.

- Co ? - spytała Maria.

- To musi być... musi być coś namacalnego. To nie może być sen ani jakieś nieokreślone odczucie.

- Mówisz, że mi dasz znak z zaświatów ? *

Po śmierci ukochanej matki Maria nie może znieść rozłąki i w letniskowym domku popełnia samobójstwo. Policja wyklucza udział osób trzecich, natomiast z komisarzem Erlendurem kontaktuje się Karen, przyjaciółka zmarłej. Kobieta twierdzi, iż Maria nie mogła popełnić samobójstwa. To fakt, iż była strasznie przybita, ale nigdy nie zdecydowałaby się na taki krok. Co więcej, komisarz dowiaduje się, że Maria miała obsesję na punkcie życia pozagrobowego, a jej matka w swoich ostatnich dniach obiecała jej znak. Dowód, iż owo życie po śmierci naprawdę istnieje.

Erlendur postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo. Rozmowy z osobami, które znały samobójczynię, utwierdzają policjanta w niepokoju. Czy matka Marii rzeczywiście dała jej znak z zaświatów ? Czy śmierć kobiety to sprytnie zamaskowane morderstwo ? Odpowiedzi na te pytania skierują Erlendura na trop pewnej tragedii z dalekiej przeszłości..

Hipotermia to szósta powieść islandzkiego autora, który swoim bohaterem uczynił smutnego i melancholijnego komisarza. Erlendur żyje w cieniu tragedii z dzieciństwa, a nierozwiązana sprawa zaginięcia brata wciąż rzutuje na jego losy. Poszukiwanie zaginionych stało się wręcz obsesją policjanta i nie inaczej jest w niniejszej powieści. Poza badaniem sprawy Marii, komisarz próbuje odnaleźć dwójkę młodych ludzi, którzy zaginęli przed laty.

W tym niespiesznym kryminale wszystko opiera się na rozmowach i wspomnieniach. W oszczędnej prozie Indridasona nie ma zbędnych słów. Znamienny jest natomiast wszechobecny smutek, niepokój i poczucie beznadziei. Poruszająca historia Marii i jej matki (największy atut tej powieści) jest niestety tylko pretekstem, by ponownie ukazać samotnego, udręczonego policjanta ukształtowanego przez winę, żal i smutek. Może to nieco nużyć czytelnika, który oczekuje od głównego bohatera jakiejkolwiek zmiany, postępu bądź po prostu decyzji.

Niezwykle przygnębiająca książka. Indridason zresztą innych nie pisze.

wydawnictwo WAB 2016 / str. 320 / tł. Jacek Godek *

moja ocena 4+/6

czwartek, 11 sierpnia 2016
Peter Robinson GROBY NIEWINNYCH

Mgła ma smak popiołów, pomyślał główny inspektor Alan Banks, stawiając kołnierz płaszcza i śpiesznie idąc asfaltową ścieżką w kierunku słabego, stłumionego światła. A może ponosiła go wyobraźnia. Chociaż jeszcze nie widział ciała, już czuł znajomy ucisk w żołądku, który zawsze wywoływało morderstwo. *

Żona miejscowego pastora odkrywa na cmentarzu w Eastvale ciało nastolatki. Ofiarą okazuje się być Deborah Harrison, córka bogatego przedsiębiorcy. Dlaczego dziewczyna znalazła się tego wyjątkowo mglistego popołudnia na terenie ponurej nekropolii ? Odpowiedź na to pytanie znaleźć ma inspektor Banks, a jego przełożony liczy na szybkie rozwiązanie sprawy.

Banks rozpoczyna więc śledztwo. Komu zależałoby na śmierci Debory ? Grono podejrzanych zawęża się do kilku osób, które mogły mieć kontakt z dziewczyną tego feralnego popołudnia. Porywczy chłopak, chorwacki uchodźca, miejscowy nauczyciel, a może duchowny, na którym ciąży cień oskarżenia ? Niebawem policja natrafi na nowy trop, a inspektor Banks przekona się, że nie zawsze wszystko, co oczywiste, jest prawdą. Motywy zbrodni będą szokujące.

Kolejna powieść z jednej z najlepszych brytyjskich serii zadowoli na pewno miłośników solidnego policyjnego kryminału. Inspektor Alan Banks, koneser muzyki klasycznej, pracuje w położonym w Yorkshire miasteczku Eastvale i trudno o bardziej angielski klimat. Mamy więc tu malownicze krajobrazy, intrygujące postaci i żmudne śledztwo, które przyniesie zaskakujące rezultaty. Dodatkowym plusem jest fakt, iż powieść powstała 20 lat temu. Z sympatią więc czytam o ludziach żyjących w świecie bez nowoczesnych technologii. Mały minus natomiast za finalne poprowadzenie wątku jednej z postaci, Robinson najwyraźniej nie mógł się zdecydować, co zrobić z ową osobą.

Serię z Banksem chwalił sam Stephen King, co uważam za uzasadnione.

wydawnictwo Sonia Draga 2016 / str. 382 / tł. Alina Siewior-Kuś *

moja ocena 5-/6

 

 

poniedziałek, 08 sierpnia 2016
Ian Rankin SUPEŁKI I KRZYŻYKI

- To seryjny morderca - stwierdził Rebus. - Na pewno. A jeśli tak, to jeszcze o nim usłyszymy. *

W Edynburgu grasuje nieuchwytny morderca, który dusi dziewczynki. Na razie zginęły dwie, a na miasto pada cień strachu. Oddelegowany do sprawy sierżant John Rebus zmaga się tymczasem ze swoimi własnymi demonami. Wojskowa przeszłość w SAS, rozpad rodziny, wreszcie samotność i próba odbudowania relacji z bratem. To właśnie dlatego Rebus bagatelizuje zagadkowe listy, które od niedawna ktoś mu wysyła. 

Gdy znikają kolejne dziewczynki, a policyjne śledztwo nie przynosi rezultatów, sierżant za sprawą swojej koleżanki z pracy zaczyna mieć pewne podejrzenia. Każdy jego krok śledzi pewien natrętny dziennikarz, a Rebus, by wydobyć fakty ukryte w podświadomości, postanawia poddać się hipnozie. Seans wyjawi przerażającą prawdę o terroryzującym miasto Dusicielu.

Pierwsza powieść z Rebusem. W pierwotnej wersji książki (o czym przeczytamy we wstępie do tego wydania) sierżant ginie w finale, cieszy nas więc fakt, iż Ian Rankin postanowił napisać kolejne, jakże zresztą udane, kryminały z kultowym już policjantem. Supełki i krzyżyki to powieść z roku 1987, przeniesie nas więc do świata bez telefonów komórkowych czy wszechobecnych mediów społecznościowych. Z nostalgią przeczytamy o perypetiach sercowo-barowych naszego bohatera. Dawkę Rankinowego humoru i ironii zdominuje oczywiście kryminalna intryga, a wraz z nią otrzymamy napięcie, dobre dialogi oraz efektowny finał. Polecam.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 286 / tł. Lech Z. Żołędziowski *

moja ocena 5/6

czwartek, 04 sierpnia 2016
Peter May WYSPA POWROTÓW

Po kolejnych dziesięciu minutach prom wypłynął z portu, minął zewnętrzny falochron i sunął po morzu gładkim jak szklana tafla. I oto w dali, po drugiej stronie zatoki, ukazała się wyspa Entry; dopiero teraz słońce zaczęło wznosić się ponad ciemnymi porannymi chmurami na horyzoncie. Ten skrawek lądu przykuwał wzrok i uwagę Sime'a niemal hipnotycznie, podczas gdy refleksy promieni biegły ku niemu, jakby otaczając samą wyspę aureolą. Było w tym coś magicznego. Niemal mistycznego. *

Detektyw Sime Mackenzie zostaje wysłany z Montrealu na jedną z Wysp Magdaleny, gdzie popełniono morderstwo. Ofiarą jest bogaty przemysłowiec Cowell, którego zabito we własnym domu. Cierpiący na bezsenność i depresję spowodowaną rozpadem małżeństwa Sime doznaje dziwnego uczucia na widok pięknej żony ofiary. To właśnie Kirsty Cowell jest pierwszą podejrzaną o zbrodnię - nocne wtargnięcie intruza do ich domu wydaje się nieprawdopodobne. Mąż Kirsty miał przecież kochankę i to mógłby być motyw morderstwa.

Na malowniczej wyspie Entry pozory mogą jednak mylić. Sime zaczyna wątpić w winę Kirsty. Co więcej, dziwna więź z podejrzaną sprawia, iż policjant zaczyna badać swoją własną przeszłość. Odkrycie prawdy o swoich przodkach i pochodzeniu będzie kluczowe do uporania się z demonami teraźniejszości..

Wyspa Powrotów to kolejna znakomita powieść Petera Maya. I choć kryminalna zagadka nie jest tu skomplikowana, autor mistrzowsko tworzy klimat odludnych wysp nad Zatoką Świętego Wawrzyńca. Ale malownicze opis wysp to nie wszystko.

To właśnie losy rdzennych mieszkańców ukazane w snach Sime'a, zręcznie przeplatane z teraźniejszą narracją, stanowią wartość tej książki. Przywiązanie do tradycji, bezlitosne wywłaszczanie, głód i tragiczne losy na obcej ziemi - to te historie dostarczą nam emocji i przykują naszą uwagę. Zdecydowanie polecam.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 480 / tł. Jan Kabat *

moja ocena 5/6

poniedziałek, 01 sierpnia 2016
Tim Weaver ZNIKNĘLI NA ZAWSZE

- Co się stało z Carrie ? - zapytałem.

Nie zareagowała na moje słowa, pogodziła się z tym, że się zdradziła. Przebierała palcami po pasku torebki, jej oczy stopniowo rozbłysły. Kiedy na mnie spojrzała, wydawała się jeszcze bledsza, jeszcze drobniejsza i jeszcze bardziej przybita.

- Zniknęła - odparła cicho. - Przepadła wraz z całą rodziną. *

Ostatnią sprawę David Raker, prywatny detektyw specjalizujący się w poszukiwaniu zaginionych, niemal przypłacił śmiercią. Spokojna rekonwalescencja w odludnym nadmorskim miasteczku zostaje jednak przerwana przez dwa wydarzenia. Najpierw pewien chłopczyk znajduje w zatoce trupa, a lokalna policja bierze na celownik Davida i towarzyszącego mu eks-policjanta z Londynu Colma Healy'ego. Czyżby dwaj obcy w okolicy mieli coś wspólnego ze zbrodnią ?

Niebawem z Rakerem kontaktuje się Emily, przyjaciółka z przeszłości. Kobieta prosi detektywa o pomoc w wyjaśnieniu losu rodziny jej siostry. Otóż Carrie Ling, jej mąż i dwie córki zniknęli nagle bez śladu, a policyjne śledztwo nie przyniosło żadnych rezultatów. David postanawia przyjrzeć się sprawie. Zagadka rodziny Lingów będzie jedną z najbardziej niebezpiecznych spraw w jego karierze. I być może ostatnią..

Czwarta odsłona losów Davida Rakera jest niezaprzeczalnie najsłabszą. Już w debiutanckiej powieści Ścigając umarłych intrygował Weaver zagadkową fabułą i poziomem suspensu, a w rozgrywającej się w podziemiach Londynu Zanurzyć się w mrok osiągnął szczyt swoich możliwości. Tu, natomiast, otrzymujemy nieco przegadaną opowieść zakończoną zwrotami akcji wprost z oper mydlanych. Jeżeli przebrniecie przez pierwsze 200 stron pełnych niepotrzebnych dialogów i Colma Healy'ego, na którego postać autor najwyraźniej nie miał pomysłu, wysiłek zostanie nagrodzony przyspieszeniem tempa akcji i ilością zagadek. 

To nie jest zła powieść. Gdyby ją odchudzić o 1/3 i poddać wnikliwej redakcji, otrzymalibyśmy dynamiczny, pełen napięcia thriller, do jakich już autor zdążył nas przyzwyczaić.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 542 / tł. Jan Kruk *

moja ocena 4/6

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 48