| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Tagi
Spis moli monitoring pozycji
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Marek Krajewski LICZBY CHARONA

Marek Krajewski to najlepszy polski autor powieści kryminalnych. Wciąż chętnie czytany - mimo iż od debiutu minęło już parę dobrych lat i książek - i wydawany w wielu krajach. Chyba każdy miłośnik kryminału choć raz zetknął się z wrocławską serią i Eberhardem Mockiem.

Krajewski to numer jeden. Wielu próbuje mu dorównać - niestety muszę stwierdzić, że moda na kryminały retro w wykonaniu Marcina Wrońskiego czy Pawła Jaszczuka ogranicza się tylko do prób naśladowania stylu, intrygi, a nawet rozwiązań fabularnych. Dlatego też uważam, że w przyszłości Krajewski może dzielić poziom tylko z Mariuszem Czubajem /szkoda, że tak długo musimy czekać na kolejne jego książki/, Wiktorem Hagenem /o ile jego druga powieść nie okaże się porażką i nie spełni nadziei pokładanych od czasu debiutu/ oraz Zygmuntem Miłoszewskim.

LICZBY CHARONA to druga powieść z nowego cyklu, który zabiera nas do Lwowa końca lat dwudziestych i nowego protagonisty - komisarza Edwarda Popielskiego. Popielski nie pracuje już w policji, której szeregi opuścił po burzliwym konflikcie z przełożonym. Zarabia na życie udzielaniem korepetycji, wciąż szuka też odpowiedniej towarzyszki życia. Niestety w jednym z lwowskich gołębników zostaje zamordowana w okrutny sposób staruszka, a policja wkrótce otrzymuje zaszyfrowaną wiadomość. I nikt nie ma wątpliwości, że tylko przenikliwy umysł Popielskiego może rozwikłać tą makabryczną sprawę, w której matematyka splata się ze śmiercią.

Powieść czyta się szybko i przyjemnie. Znów śledzimy poczynania niepokornego komisarza, zwiedzamy nieciekawe zaułki Lwowa, posilamy się w zadymionych knajpach i szynkach.

Ale Krajewski to numer jeden. Więc oczekiwałbym od Mistrza jakiś elementów zaskoczenia - misternej intrygi, oryginalnych postaci drugoplanowych, fabularnego twista. Niestety LICZBY CHARONA nie zaskakują. Mam nadzieję, że autor nie wpadnie w pułapkę rutyny /bo takowa mu grozi/ i naprawdę zadowoli swoich wymagających czytelników.

Do Lwowa i Popielskiego z przyjemnością wrócę, za historię obecną wystawiam 4 z plusem. Panie Marku - proszę pamiętać, Pan tu rządzi, proszę o fajerwerki w kolejnej powieści.

4,5/6

piątek, 10 czerwca 2011
Elly Griffiths - SZLAK KOŚCI

   Brytyjska powieść kryminalna ma się dobrze. SZLAK KOŚCI to ciekawy początek cyklu, który od pierwszych rozdziałów bardzo przypadł mi do gustu. Teraz tylko muszę wyczekiwać, kiedy wydawnictwo Literackie ujawni termin wydania kolejnej części cyklu pt. JANUSOWY KAMIEŃ. Brawa dla wydawcy za porządnego tłumacza, odpowiedni rozmiar czcionki i za samo wydanie. Na żywo książka prezentuje się świetnie, ma ładną, adekwatną do treści, okładkę.

A o czym jest ta powieść, która tak mnie zachwyciła ?

Przenieśmy się więc na odludne mokradła angielskiego hrabstwa Norfolk. Tu, w Słonych Błotach, które od morza oddziela jedynie pas zdradliwych bagien, mieszka z dwoma kotami archeolog Ruth Galloway. Ruth dobiega czterdziestki, wykłada na pobliskim uniwersytecie i uwielbia Iana Rankina. Archeologia to jej pasja, wobec czego nie jest zbyt towarzyska. Dla wielu jej życie mogłoby wydawać się strasznie smutne, ale Ruth kocha to, co robi i kocha również niegościnne pustkowia i tutejszą kapryśną pogodę.

Pewnego dnia na mokradłach zostaje znalezionie ciało. Prowadzący śledztwo inspektor Nelson obawia się, że to zwłoki dziewczynki, która niedawno zaginęła. Makabryczne znalezisko i znaleziony przy nim artefakt uruchamiają spiralę niebezpiecznych zdarzeń. Pomagająca w dochodzeniu jako ekspert sądowy, nasza bohaterka wkrótce staje się obiektem tajemniczego prześladowcy, który oprócz gróźb stale zapewnia ją o swojej obecności. Od teraz każdy odgłos z otaczającego ją pustkowia wydaje się Ruth podejrzany. Gdzieś tam czai się morderca. A może jest nim jeden z mężczyzn, którzy pojawiają się w skomplikowanym uczuciowo życiu Ruth?

Dużym atutem książki są plastyczne opisy przyrody i pogody hrabstwa Norfolk. Bohaterkę polubiłem od samego początku. SZLAK KOŚCI to elegancki, nieepatujący brutalnością czy makabrą, kryminał. I oby więcej na naszym księgarskim rynku takich dobrych tytułów.

Moja ocena 5/z małym plusem/ / 6

czwartek, 02 czerwca 2011
Dennis Lehane MILA KSIĘŻYCOWEGO ŚWIATŁA

Patrick i Angie stanowili zgrany duet prywatnych detektywów, który wiele razy stykał się z ponurymi zbrodniami i bezlitosnymi przestępcami. Obecnie Patrick i Angie są małżeństwem, mają małą córeczkę. Borykają się z poważnymi kłopotami finansowymi, wiodą normalne życie. Ale przeszłość nie daje im spokoju.

Oto bowiem do Patricka zgłasza się babka Amandy Macready. Tej samej Amandy, która 12 lat została porwana przez skorumpowanych gliniarzy na zlecenie samej babci, która w ten sposób chciała ochronić swoją wnuczkę przed toksyczną matką, a swoją córką. Tą sprawę prowadził Patrick, i to on odkrył wtedy brudne sekrety rodziny. Amanda została odnaleziona. Teraz Amanda znów zniknęła. I Patrick znów zostaje poproszony o odnalezienie zaginionej. I jak się okazuje będzie to niesamowicie niebezpieczne, bo ktoś jeszcze szuka Amandy. Tak więc Patrick i Angie powracają do działalności, która miała być już tylko przeszłością. Bo kto raz się zetknął ze światem zbrodni, ten nigdy przed tym światem nie ucieknie.

Lehane to autor świetnej "Rzeki tajemnic" oraz wcześniejszych części cyklu z detektywami, np. bardzo dobrej "Gdzie jesteś Amando?". Przede wszystkim jednak, to autor "Wyspy tajemnic" - jednego z najlepszych dreszczowców (moja ocena 6/6), do którego wracam, i który bardzo cenię za klimat, intrygę oraz wykonanie.

Dlatego też moje oczekiwanie wobec nowej książki Lehane były bardzo wysokie. A rezultat ? Otrzymujemy poprawną, dobrze napisaną powieść z ciekawym, lecz później zmarnowanym, pomysłem. Zero świeżości, oklepane tematy. Ile razy można czytać o wschodniej mafii, która ściga osobę, która przywłaszczyła sobie własność tejże organizacji przestępczej. Nawet dialogi między parą głównych bohaterów nie brzmią już tak dowcipnie i błyskotliwie, jak we wcześniejszych książkach. Podsumowując, Lehane odnotowuje spadek formy i pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejne tytuły będą lepsze. Plus za fajny tytuł.

Moja ocena 4/6

niedziela, 29 maja 2011
Andrea Camilleri PAPIEROWY KSIĘŻYC

Włosi powinni wpisać Andrea Camilleri na listę dóbr narodowych. Ten niezwykle popularny poeta, dramaturg i pisarz stworzył jeden z najlepszych cyklów kryminalnych osadzonych w fikcyjnym sycylijskim miasteczku Vigata, którego bohaterem jest komisarz Montalban.

Jakie są mocne strony książek Camillerego ? Przede wszystkim ciekawe postaci, duże dawki - niekiedy bardzo rubasznego - humoru, dramaturgia, opisy smakowitych włoskich dań oraz precyzyjna intryga kryminalna.

W "Papierowym księżycu" Montalbano prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa przedstawiciela firm farmaceutycznych. Kluczową rolę w dochodzeniu odgrywają dwie piękne kobiety: siostra i kochanka zamordowanego. Każda z nich zdaje się prowadzić jakąś grę, i każda skrywa niejedną tajemnicę. Ponadto, nasz główny bohater przeżywa trudny kryzys - coraz bardziej, bowiem, zdaje sobie sprawę ze swojej śmiertelności i w związku z tym dręczą go niepokojące myśli. Niemniej jednak, powieść prezentuje -jak zwykle- galerię ciekawych postaci oraz dynamiczny warsztat autora. Nie jest pozbawiona stałych humorystycznych elementów cyklu : dialogi między komisarzem a posterunkowym Catarellą, który słynie z oryginalnego sposobu wysławiania się to mocne akcenty książki. Oto jeden z nich:

- Panie komisarzu, oj, panie komisarzu!

- Co się dzieje Catare?

- Jest jakaś pani i ona czeka.

- Na mnie?

- Że na pana osobiście we własnej osobie, to ona nie powiedziała, powiedziała, że potrzebuje rozmawiać z kimś z policji.

- Nie mogłeś ty z nią porozmawiać?

- Ale ona powiedziała, że potrzebuje porozmawiać z kimś ważniejszym ode mnie.

- Nie ma komisarza Augella?

- Nie ma, panie komisarzu, telefonił, że późno się spóźni, bo już się spóźnił.

- Dlaczego?

- Bo mówi, że dziś w nocy dzieciak źle się poczuł i dzisiaj rano ma przyjść doktor lekarski.

- Catare, nie ma potrzeby mówić lekarski, całkiem wystarczy powiedzieć doktor.

- Nie, nie starczy panie komisarzu. Zamieszanie jest. Bo czasem jest taki, co się nazywa doktor, a wcale lekarzem nie jest ....

A oto jak rozpoczyna się rozmowa Montalbano z patologiem - chimerycznym doktorem Pasquano:

- Panie doktorze, co pan mi opowie?

- Co pan chce. O Czerwonym Kapturku albo o Królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach.

Lubię humor Camillerego, lubię jego komisarza i malowniczą Vigatę. Kto ma ochotę na błyskotliwy kryminał z dawką humoru, powinien sięgnąć po tą bądź inną część cyklu.

Moja ocena 5/6

środa, 25 maja 2011
Mari Jungstedt NIEWYPOWIEDZIANY

Gotlandia to wyspa należąca do Szwecji. Na niej właśnie Mari Jungstedt umieściła akcję swojego kryminalnego cyklu z inspektorem Andersem Knutasem.

Malownicze zakątki wyspy, jednakże, skrywają swoje sekrety. Mordercze sekrety. Najpierw zostaje zamordowany fotograf, który przejawiał niezdrową skłonność do alkoholu i hazardu. Później znika nastoletnia Fanny. Obie sprawy zdaje się coś łączyć, a zespół inspektora zabiera się do intensywnego śledztwa. Wkrótce otrzymają oni meldunek o znalezieniu kolejnego ciała.

W wir dochodzenia przewijają się prywatne troski i smutki głównych bohaterów. Oprócz Knutasa i jego rodziny cykl skupia się na reporterze śledczym i jego romansie z nauczycielką Emmą, która ma męża i dzieci. I śledzimy ten związek, a właściwie coraz większe rozterki Emmy rozdartej między dwoma ścieżkami życia. Żaden wybór nie będzie dobry więc świat nauczycielki zdaje się rozpadać. A Mari Jungstedt kończy prowadzenie tego wątku w taki sposób, że pozostaje tylko niecierpliwie czekać na kolejny tom serii.

Po dosyć niestrawnym tłumaczeniu pierwszej części cyklu otrzymujemy dosyć dobrą drugą odsłonę cyklu. Przekład już nie razi /zmiana tłumacza wyszła na dobre/, a kartki same się przewracają. Wątki kryminalne i obyczajowe tworzą ciekawą panoramę życia na Gotlandii.

Ta książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Trzecia część cyklu wypożyczona z bibliotecznej półki już czeka.

Moja ocena 4,5/6

poniedziałek, 23 maja 2011
Simon Beckett - WOŁANIE GROBU

W swojej czwartej powieści Simon Beckett potwierdza swój kunszt, który objawił w pierwszych zdaniach swojej debiutanckiej książki.

To mistrz mrocznego dreszczowca pełnego niespodziewanych zwrotów akcji, licznych mylnych tropów, makabrycznych zagadek. To mistrz nastroju - grozę wydarzeń potęguje fatalna pogoda, surowy krajobraz. Tu ciągle niepokoi nas byle odgłos, a w nocy męczą nas koszmarne sny. I ciągle mamy wrażenie, że ktoś nas obserwuje. I czyha na nasze życie.

Taki jest świat wykreowany w cyklu powieści z Davidem Hunterem, który jest policyjnym konsultantem i "nakłania zmarłych do zwierzeń". Bo ciało każdej ofiary opowiada jakąś historię.

W "Wołaniu grobu" upiorna przeszłość nawiedza wszystkich, którzy osiem lat wcześniej pracowali przy sprawie psychpatycznego Jerome Monka, który chował swoje ofiary na podstępnych i mrocznych wrzosowiskach i mokradłach. Hunter brał wtedy udział w śledztwie. Obecnie jego z pozoru spokojne życie zostaje przerwane w momencie, kiedy odbiera telefon od kobiety, która też brała udział w sprawie. Kobiety, która się boi i prosi Huntera o pomoc. Bo Monk zdołał uciec. Ale to dopiero początek zaskakujących zdarzeń.

Simon Beckett nie zawodzi. Oprócz dobrze skonstruowanej intrygi jest w tej książce charakterystyczna dla niego atmosfera grozy. Odludne i posępne wrzosowiska, opuszczone kopalnie, klaustrofobiczne tunele. Zacinający deszcz, chłód, mrok. Tak duża część tej powieści rozgrywa się w ciemności nocy pełnej dziwnych dźwięków. W surowym krajobrazie brytyjskich torfowisk i chaszczy. A każdy z bohaterów ma jakąś tajemnicę...

Chociaż wcześniejsze "Zapisane w kościach" absolutnie należy do moich faworytów, najnowsza powieść - jak napisałem wcześniej - nie zawodzi. Dla czytelników o mocnych nerwach !

Moja ocena 5/6

piątek, 20 maja 2011
Agnieszka Fibich - REQIUEM DLA TANCERKI

 

Po przeczytaniu tej książki wiem już, dlaczego wydawnictwo WAB nie wydało tej powieści w swojej mrocznej serii. Trafna decyzja redaktora. Bo ta książka to - i tu posłużę się zapożyczeniem z innej blogowej recenzji - kryminalny harlequin. I to bardzo dobre określenie.

To powieść polsko-francuska. Akcja toczy się międzu Paryżem a Warszawą. I to na pewno na plus. Takiego połączenia - francuska ziemia i polski morderca - we współczesnej polskiej powieści nie było. Natomiast nie za bardzo jestem w stanie uwierzyć, że francuzi ciągle jedzą bagietki, croissanty i camembert. W menu naszych bohaterów nie ma prawie nic innego.

No i bohaterowie - mamy więc paryskiego inspektora Bressona, który podczas swojego wieczoru kawalerskiego zakochuje się w ponętnej tancerce z jednego z paryskich klubów. Znajomość tą /czytaj: romans/ kontynuuje po ślubie. Gdy wreszcie postanawia odejść od żony, okazuje się , że ta spodziewa się dziecka. I Bresson nie może jej zostawić. Nie umie też zapomnieć o pięknej tancerce, z którą spotyka się, gdy tylko może. A koledzy z pracy kryją go przed żoną. Aha - do zespołu Bressona zostaje przydzielona też nowa policjantka Marie. I Bresson nie pozostaje wobec niej obojętny.

Rozterki i miłosne dylematy rodem z popularnych seriali. A morderstwa ? W Paryżu giną tancerki, przy ciele każdej z nich morderca pozostawia literę. I wkrótce okazuje się, że podobne zbrodnie miały miejsce w Polsce.

To wszystko już gdzieś było. Nawet postacie drugoplanowe, np. zwierzchnik Bressona, to jakby kalki bohaterów z różnorodnych brytyjskich kryminałów. Książkę czyta się szybko, niestety żadna z postaci nie wzbudza większego zainteresowania, paryskie realia - niestety - przedstawione dosyć powierzchownie. A na końcu autorka serwuje nam melodramatyczny twist żywcem wyjęty z telenoweli.

I to tyle. Wydaje mi się, że autorka zmarnowała potencjał tej powieści. Dobrze, że książkę wypożyczyłem z biblioteki. Gdyby był to mój zakup, na pewno uznałbym go za nietrafiony.

Moja ocena 3,5/6

Tagi: kryminał
18:14, tommyknocker , z biblioteki
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 maja 2011
Jeśli jutro nie nadejdzie

Słowa niebanalnych piosenek to też często poezja. Podczas dzisiejszych odwiedzin w Pokoju Poezji pozwolę sobie przytoczyć tekst utworu w pierwotnym wykonaniu Gartha Brooksa. Później tą smutną piosenkę wykonywał Ronan Keating i jego wersja stała się bardziej popularna.

P.S. "Requiem dla tancerki" prawie ukończone. Jeśli będzie mi dane, to jutro wieczorem pojawi się rencenzja.

 

IF TOMMOROW NEVER COMES

SOMETIMES LATE AT NIGHT

I LIE AWAKE AND WATCH HER SLEEPING

SHE'S LOST IN PEACEFUL DREAMS

SO I TURN OUT THE LIGHTS AND LAY THERE IN THE DARK

AND THE THOUGHT CROSSES MY MIND

IF I NEVER WAKE UP IN THE MORNING

WOULD SHE EVER DOUBT THE WAY I FEEL

ABOUT HER IN MY HEART

 

IF TOMORROW NEVER COMES

WILL SHE KNOW HOW MUCH I LOVED HER

DID I TRY IN ANY WAY TO SHOW HER EVERY DAY

THAT SHE'S MY ONLY ONE

AND IF MY TIME ON EARTH WERE THROUGH

AND SHE MUST FACE THIS WORLD WITHOUT ME

IS THE LOVE I GAVE HER IN THE PAST

GONNA BE ENOUGH TO LAST

IF TOMORROW NEVER COMES

 

CAUSE I'VE LOST LOVED ONES IN MY LIFE

WHO NEVER KNEW HOW MUCH I LOVED THEM

NOW I LIVE WITH THE REGRET

THAT MY TRUE FEELINGS FOR THEM WERE NEVER REVEALED

SO I MADE A PROMISE TO MYSELF

TO SAY EACH DAY HOW MUCH SHE MEANS TO ME

AND AVOID THAT CIRCUMSTANCE

WHERE THERE'S NO SECOND CHANCE TO TELL HER HOW I FEEL

 

SO TELL SOMEONE THAT YOU LOVE

JUST WHAT YOU'RE THINKING OF

IF TOMORROW NEVER COMES

 


19:00, tommyknocker , Pokój poezji
Link Komentarze (6) »
środa, 18 maja 2011
W mroku jest tyle światła

Ostatnio trochę zaniedbuję czytanie i recenzowanie.

Smutny ten maj, i trudny. I tyle światła w mroku, tylko coraz trudniej je dostrzec.

Mam do Odwiedzających ogromną prośbę - wejdźcie na blog chiary /link jest po prawej stronie/, bardzo potrzebuje Ona naszego wsparcia. Napiszcie choć kilka słów, wiem, że to trudne...

Jesteśmy jedną blogową społecznością, wspierajmy się nawzajem.

Może łatwiej będzie zobaczyć światło.

21:32, tommyknocker , news
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 maja 2011
Maureen Jennings : DETEKTYW MURDOCH - POD GWIAZDAMI SMOKA

To druga z siedmiotomowego cyklu kryminałów z Williamem Murdochem, który doczekał się serialowej ekranizacji. Książka nie schodzi poniżej poziomu poprzedniej, co oznacza, że jest dobra. Warto się z nią zapoznać dla smacznych historycznych kąsków z 19-wiecznej Kanady. Intryga kryminalna jest zaś przewidywalna i prosta, ale może jest to zabieg celowy. Może autorka, miłośniczka epoki, na pierwszym miejscu stawia Toronto - jego mieszkańców oraz realia życia ..?

Jest rok 1895. Detektyw Murdoch zajmuje się podejrzaną śmiercią Dolly Merrishaw, która mieszkała w obskurnej dzielnicy miasta wraz z adoptowanymi dziećmi. Jak się okazuje, kobieta w przeszłości była akuszerką, a obecnie utrzymywała się z szantażu. Może więć któraś z jej ofiar postanowiła zakończyć ten niecny proceder?

Tyle o warstwie kryminalnej. W miarę czytania bez problemu odgadujemy, kto jest mordercą. Ale może, tak jak napisałem wcześniej, nie o to chodzi. W tej powieści autorka niezwykle wiernie oddaje realia życia ludzi bardzo ubogich - ich niedostatek i niedolę. Są też postaci z wyższych sfer, na przykład rodzina pewnego sędziego. A przepaść pomiędzy jednymi i drugimi jest ogromna. A przecież mieszkają obok siebie. Może o taką prawdę historyczną tu chodzi.

Sa też opisy strojów z epoki, ówczesnych lekarstw. Realia pracy policji.

I jeszcze "smaczek" dotyczący zostawiania wizytówek - jeśli ktoś zagiął prawą krawędź wizytówki, to znaczy, że przyszedł osobiście. Jeśli wizytówka została zostawiona złożona wpół, to znaczy, że osoba, którą ją pozostawiła przyszła w odwiedziny do całej rodziny.

Moja ocena 4/6

niedziela, 08 maja 2011
Wirtualne targi książki

Wzorem lat ubiegłych warszawskie targi książki będą miały swój odpowiednik w internetowym merlinie. Niebawem merlin uaktywni "targową" stronę, którą można już zobaczyć /jeszcze z nieobniżonymi cenami/ wpisując w guglowej wyszukiwarce : wirtualne targi książki merlin 2011.

Tak więc tytuły największych /i nie tylko/ wydawców będzie można zamówić w bardzo korzystnych cenach. I nie będą to tylko kryminalne nowości...

09:21, tommyknocker , news
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 maja 2011
Gillian Flynn OSTRE PRZEDMIOTY

W ramach nadrabiania bibliotecznych zaległości przeczytałem debiutancką powieść Gillian Flynn. Powieść, którą rekomendują Stephen King oraz Harlan Coben.

Senne amerykańskie miasteczko, rodzinne sekrety i grzechy młodości składają się na tą mroczną, momentami bardzo gorzką, powieść kryminalną.

Camille, główna bohaterka, pracuje obecnie jako reporter kryminalny w jednej z gazet. Jej kolejne dziennikarskie śledztwo oznacza powrót do rodzinnego Wind Gap, małej prowincjonalnej mieściny, w której zamordowano dwie dziewczynki. Powrót do Wind Gap spowoduje niestety rozdrapanie wielu ran - już samo ponowne spotkanie z matką, jej ojczymem i przyrodnią siostrą zapoczątkuje pogłębiający się kryzys Camille. Sprawa morderstw, toksyczne relacje w rodzinnym domu oraz tajemnice przyrodniej siostry sprawią, że Camille znowu będzie nadużywała alkoholu i odtwarzała traumatyczne przeżycia ze swojej przeszłości.

Bo Camille spędziła jakiś czas w klinice psychiatrycznej. I cały czas stąpa na krawędzi szaleństwa.

"Ostre przedmioty" to powieść bardzo mroczna. To nie jest lekkie kryminalne czytadło. Przerażająca, ponura saga rodzinna. Po takiej dawce zła aż boję się pomyśleć, o czym napisała pani Flynn w swojej drugiej książce.

Jeśli chodzi o wartwę kryminalną, to już w połowie można wydedukować, kto jest mordercą. Bez większych niespodzianek. Potem już tylko trzeba przebrnąć przez otchłań sekretów i traum bohaterów. W kwestii oceny to waham się, na dziś niech będzie "prawie" cztery.

Moja ocena: 3,75/6

Tagi: kryminał
09:08, tommyknocker , z biblioteki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 kwietnia 2011
Arne Dahl ZŁA KREW

Trzeba przyznać, że Arne Dahl dołączył do czołówki moich ulubionych skandynawskich autorów. Porównania z Mankellem nie są przesadzone, a pana Dahl można stawiać na równi z innym świetnym pisarzem Jo Nesbo.

Arne Dahl to autor cyklu kryminalnego o Drużynie A, która jest specjalną grupą śledczych zajmujących się najtrudniejszymi zbrodniami. Po ujęciu przestępcy o pseudonimie Łowca Rekinów /pierwsza - również świetna część cyklu pt. Misterioso/ istnienie jednostki stało pod znakiem zapytania aż do momentu, w którym na amerykańskim lotnisku zostało znalezione ciało szwedzkiego krytyka. I to makabryczne znalezisko to nie wszystko - okazuje się, że sprawca zbrodni /okrutny seryjny morderca/ jest na pokładzie samolotu lecącego do Szwecji.

Członkowie grupy ruszają więc na lotnisko Arlanda, by ująć zabójcę. Niestety, to dopiero początek długiej i trudnej drogi do zatrzymania groźnego mordercy. Drogi długiej i krętej, bo Arne Dahl ponownie dostarcza nam ciekawych zwrotów akcji oraz dynamicznego tempa zdarzeń. Jednocześnie nie zapomina o psychologii postaci, otrzymujemy bowiem kolejne informacje o życiu prywatnym /i traumach/ naszych bohaterów. Wszystko zaś napisane jest sprawnie i ciekawie. A kolejna część cyklu w październiku.

Moja ocena 5/6

18:55, tommyknocker , news
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 kwietnia 2011
Donna Leon DZIEWCZYNA Z JEGO SNÓW

Można zarzucić pani Leon zbyt moralizatorski ton. Jej ostatnie kryminały to tak naprawdę powieści kryminalno-społeczne /z naciskiem na tą ostatni człon/. W najnowszej książce mamy więc krytykę Kościoła, włoskiej pomocy społecznej oraz obraz losu cudzoziemców osiedlonych w Wenecji. Osią powieści są dwa wątki, z których jeden pozostaje nierozwiązany /a wręcz domaga się jakieś konkluzji/.

W weneckim kanale zostaje znaleziono ciało małej cygańskiej złodziejki. Wobec tak okrutnej zbrodni komisarz Brunetti nie pozostaje obojętny i postanawia rozwikłać sprawę morderstwa. A sama dziewczynka i jej tragiczny los będzie mu o sobie przypominał nawet we śnie. Na szczęście jest w tej książce Wenecja. I to dla niej i jej mieszkańców można zapomnieć o wszelkich niedociągnięciach fabularnych autorki. Bo Wenecja, mimo upływającego czasu, wciąż pozostaje piękna. I nie przeszkadzają nam hordy turystów, czy zmieniająca się mentalność młodych wenecjan.

I właśnie dla tych smaczków turystycznych, kulinarnych, a nawet pogodowych (!) czyta się tą powieść z niemałą przyjemnością. Czekam na kolejne spotkanie z Brunettim. Wszystkich, zaś spragnionych dobrej kryminalnej intrygi, odsyłam chociażby do innej powieści "Mętne szkło".

Moja ocena 4/6

piątek, 22 kwietnia 2011
Życzenia świąteczne

Czas udać się na świąteczny wypoczynek. Tym razem z najnowszą powieścią Donny Leon. A więc literacka podróż do Wenecji.

Dodam jeszcze, że odebrałem dziś w empiku zamówienia z promocji na Światowy Dzień Książki /-30%/, który notabene przypada jutro. Mam więc "Lustrzane odbicie" Tany French, "Sekret aneksu nr 3" Dextera, "Gdzie zaległy cienie" Ridpatha, "Złą krew" Dahla oraz "Przymierze Trojga" Chattama. Po świętach przyjdzie zaś najnowszy Zafon oraz Fitzek.

 

Z okazji Świąt Wielkanocnych składam wszystkim odwiedzającym mój blog serdeczne życzenia spokoju i radości oraz wypoczynku w gronie rodzinnym. Wirtualny koszyk przesyłam zaś uroczym Koleżankom : jane_doe, beatrix73, flyingewa-anna, literynka, niedopisana, chiara, izusr, dabarai, nuta, simile60, paniodkotow.

Dziękuję za wasze odwiedziny i komentarze. Gorąco pozdrawiam :)