| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Tagi
Spis moli monitoring pozycji
sobota, 14 października 2017
Rachell Abbott SZÓSTE OKNO

[…] zawsze zaczynało się od radosnego śmiechu, który ostatecznie kończył się łzami.

Tylko długie godziny między zapadnięciem zmroku i brzaskiem były wypełnione dziwną ciszą. Być może wtedy duchy odpoczywały. W tym czasie kobieta krążyła po mieszkaniu, niezdolna do ukojenia dusz uwięzionych w ścianach jej domu. *

Wystarczyła chwila, rzut oka na ekran komputera, by straszliwe podejrzenie obróciło w pył jej nowe życie. Natalie Gray jest przerażona, bo wszystko wskazuje na to, iż związała się z bardzo złym człowiekiem. I ten człowiek jest funkcjonariuszem policji.

Kiedy mąż Natalie Bernie ginie w tajemniczym wypadku, to właśnie jego kolega Ed próbuje nieść kobiecie pocieszenie. Jest przecież jeszcze nastoletnia Scarlett, która bardzo potrzebuje ojca. Nowe życie w domu Eda wydaje się więc niezłym rozwiązaniem.

Pewnego dnia Natalie dokonuje straszliwego odkrycia i ucieka z córką do centrum Manchesteru. To tam, w jednej z kamienic, udaje jej się wynająć okazyjnie mieszkanie. Scarlett nie do końca rozumie, dlaczego tak nagle musiały odejść od Eda, ale to nie będzie wcale największym ich zmartwieniem.

Są jeszcze przecież głosy rozlegające się w pustym lokum. Oraz tajemnica szóstego okna. Natalie i Scarlett niebawem odkryją, iż nowy dom stanowi pułapkę, a ich losy skrzyżują się z pewną sprawą samobójstw, którą prowadzi inspektor Tom Douglas.

Z książkami Rachel Abbott mam pewien problem. Obce dziecko porzuciłem po kilkudziesięciu stronach ze względu na przewidywalną intrygę i papierowe postaci. Szóste okno zdaje się być dużo lepsze, choć razi mnie wciąż naiwność postaci, także tych z zespołu śledczego. Podoba mi się natomiast pomysł na intrygę i zgrabnie poprowadzona narracja.

Wydawnictwo Filia 2017 / str. 523 / tł. Joanna Grabarek*

moja ocena 4/6

czwartek, 24 sierpnia 2017
Rosamunde Pilcher OSTATNIE DNI LATA

Myślałam o Elvie i miałam wielką ochotę, by się tam znaleźć. Myślałam o kluczach gęsi na tle zimowego nieba i o zapachu torfu, którym rozpalano kominek w holu. Myślałam o jeziorze; olśniewająco błękitnym i gładkim jak lustro lub szarym i pokrytym białymi falami gnanymi przez północne wiatry. Nagłe pragnienie, by się tam znaleźć, było tak dotkliwe, że przerodziło się w fizyczny ból. *

Dwudziestojednoletnia Jane Marsh pomieszkuje z ojcem na kalifornijskim wybrzeżu. Ten stan rzeczy trwa już kilka lat i choć Ameryka nie jest ich domem, to właśnie tu sławny Rufus Marsh ma prawdziwą szansę, by scenariusz na podstawie jego własnej powieści trafił wreszcie do produkcji.

Dla Jane piękna Kalifornia nigdy nie będzie substytutem domu, więc gdy natrafia się okazja, by wrócić do Szkocji, w rodzinne strony, nie ma czasu na wahanie. Dwór Elvie, dzika przyroda, ukochana babcia oraz przystojny przyjaciel z dzieciństwa. Jak się jednak okaże, kilka lat nieobecności w domu oznacza szereg zmian, niekoniecznie tych dobrych. Jane natrafi na rodzinne tajemnice, przede wszystkim jednak będzie musiała zaakceptować to, co niesie ze sobą nieuchronny upływ czasu..

Przynajmniej raz w roku sięgam po książkę Rosamunde Pilcher. Tym razem z bibliotecznej półki przywołała mnie napisana w 1971 roku powieść Ostatnie dni lata. Jakże pełna charakterystycznego dla autorki spokoju i mądrości. Tych kilka godzin z Jane to nie tylko pean na cześć szkockich ziem, to przede wszystkim lekcja akceptacji tych rzeczy, z którymi trudno czasem się pogodzić. Kojąca lektura.

Wydawnictwo Książnica 2006 / str. 183 / tł. Ewa Pankiewicz*

moja ocena 4+/6

poniedziałek, 08 maja 2017
David Jackson STUKANIE DO MYCH DRZWI

Słyszysz ?

Wrócił. Ten dźwięk. Postukiwanie, chrobotanie, skrobanie do tylnych drzwi.

Terri Latham się na nim skupia, a potem, gdy odgłosy cichną, beszta się za marnotrawienie energii umysłowej. To z pewnością nic takiego.*

Terri jest jednak w błędzie. Niepokojące odgłosy za chwilę wrócą, a zdenerwowana kobieta postanowi rozprawić się z ich źródłem. I to nie będzie żaden gryzoń, wścibski kot czy sąsiad żartowniś. Na spokojną ulicę w mieście Liverpool wkroczy terror. A gra dopiero się rozpocznie.

Sierżant Nathan Cody przeszedł już piekło pracując pod przykrywką tropiąc niebezpiecznych ludzi. Teraz jako członek wydziału dochodzeniowego zostaje wezwany na miejsce okrutnej zbrodni. Ofiarą jest Terri Latham, policjantka zamieszana w jednej ze skandali sprzed lat. Przy jej ciele truchło kruka i wiadomość nawiązująca do słynnego wiersza Edgara Allana Poe. 

Cody obawia się, iż na tym się nie skończy. I ma rację. Wkrótce w równie makabryczny sposób ginie inny funkcjonariusz policji. Zuchwały morderca obrał sobie na ofiary stróżów prawa, a Cody dręczony traumą przeszłości staje się coraz bardziej wybuchowy. Co symbolizują umieszczane przy zwłokach ptaki ? Badanie przeszłości ofiar to dopiero początek. Tajemniczy motyw, presja otoczenia - to nie wszystkie problemy zuchwałego śledczego. Są przecież jeszcze złowieszcze głuche telefony w środku nocy..

Jeżeli szukacie bardzo dobrego, dynamicznego kryminału policyjnego, to książka Davida Jacksona będzie idealna. Niezła intryga, wyraziste postaci, a przede wszystkim zgrabne dialogi i świetna narracja, która ma w sobie coś z maniery Iana Rankina i Williama McIllvaneya.

Szkoda tylko, że tłumaczenie momentami nie jest tak dobre. Jedna z postaci, na przykład, je kanapkę z czipsami, a inna trafia na operacyjny teatr. Mimo tych błędów stawiam książce wysoką notę. Porwała mnie ta opowieść. Co więcej, skutecznie wymazała niesmak po innej, nieudanej lekturze. 

Obyśmy doczekali się kolejnych książek Davida Jacksona.

wydawnictwo Prószyński 2016 / str. 448 / tł. Bartosz Kurowski*

moja ocena 5/6

piątek, 13 stycznia 2017
Ranczo. Kulisy serialu wszech czasów

Nasza wersja jest taka, że pewnego upalnego lipcowego dnia stał na Marszałkowskiej, żar lał się z nieba i wtedy przypomniał sobie przeczytaną w gazecie (a może usłyszaną w radiu?) historię o tym, że w Bieszczadach osiedliła się na stałe Amerykanka, która została wybrana na sołtysa. *

Nie ma chyba osoby, która nie znałaby serialu Ranczo. Za nami ostatni dziesiąty sezon, a powtórkowe emisje poprzednich transzy niezmiernie cieszą się ogromną popularnością. Niedzielne wieczory oznaczały wizytę do Wilkowyjach, a życie i barwne losy mieszkańców wsi stanowiły niezwykle trafny komentarz naszej polskiej rzeczywistości. Kto by przypuszczał, iż przyjazd Amerykanki Lucy wywoła aż taką lawinę zmian i emocji ?

Siłą serialu są postaci i genialne dialogi. Uwielbiam brawurowo zagranych braci-bliźniaków, Lodzię Paciorek oraz Solejukową. Niemal każda rola jest tu perełką, a świetnie napisany scenariusz celnie puentuje nasze narodowe wady i zalety. Książka Eli Piotrowskiej i Marty Lipeckiej będzie interesującą lekturą dla każdego fana produkcji. To 18 rozdziałów opisujących dzieje serialu. Najbardziej zajmujące dla mnie były części poświęcone genezie serialu oraz castingom do poszczególnych ról. Z książki dowiemy się również, jak wielką siłą Rancza są jego fani oraz o tym, jak telewizyjna rzeczywistość zmieniała rzeczywistość lokacji, w których nagrywano serial. Nie bez przyczyny dużo uwagi poświęcają autorki osobom scenarzysty i reżysera - bez nich nie byłoby tych dziesięciu sezonów dostarczających mnóstwa rozrywki, ale i zadumy.

Oprócz tego zdjęcia, anegdoty, fragmenty wywiadów. Polecam. 

wydawnictwo Prószyński 2016 / str 304 / *tamże

moja ocena 5/6 

czwartek, 10 listopada 2016
Patrick Modiano ŻEBYŚ NIE ZGUBIŁ SIĘ W DZIELNICY

Telefon u Jeana Daragane'a zadzwonił około czwartej po południu w pokoju nazywanym przezeń "gabinetem". Jean zdrzemnął się na kanapie w głębi, z dala od promieni słońca. A dzwonienie, od którego dawno już odwykł, nie ustawało. Co za natręt ? Może na drugim końcu linii zapomniano się rozłączyć. W końcu wstał i skierował się do części pokoju przy oknie, tam gdzie słońce za mocno grzało. *

Pewnego dnia w mieszkaniu pisarza samotnika dzwoni telefon. Daragane niechętnie podnosi słuchawkę - w Paryżu rządzi właśnie upał, a stroniący od towarzystwa mężczyzna w sile wieku niechętnie przerywa leniwe popołudnie. Nieznajomy głos w słuchawce informuje pisarza, iż jest w posiadaniu jego notesu z adresami. Istotnie, Daragane zgubił rzeczony notatnik i zgadza się na spotkanie z rozmówcą w jednej z kawiarni.

Na miejscu okazuje się, iż na Daragane'a czekają dwie osoby, które są bardzo zainteresowane pewnym nazwiskiem zapisanym w notesie. Pisarz niestety nie jest w stanie przypomnieć sobie, kim jest mężczyzna, o którego pytają. Pełen zapisków zeszyt to w istocie kraina zapomnianej przeszłości. Jest jednak w uporze znalazców coś intrygującego. To pod ich wpływem Daragane zaczyna powoli przypominać sobie wydarzenia z przeszłości. Nazwisko z notesu zaprowadzi go do historii pewnego morderstwa, a kolejne wyłaniające się z mroku niepamięci szczegóły będą w niepokojący sposób związane z nim samym.

To moje drugie spotkanie z prozą laureata literackiej nagrody Nobla i tym razem jest to spotkanie udane. Niniejsza opowieść, bardzo kameralna i oszczędna w słowach, łączy w sobie elementy zagadki i zbrodni, by w intrygujący sposób ukazać powolne dochodzenie do prawdy o własnej tożsamości. Wyrwany, pod wpływem historii z zagubionym notesem, z kokonu bezczynności literat rozpoczyna wyprawę do własnej przeszłości, a pytanie "Kim jestem?" nurtować będzie i jego samego, i czytelnika, który w poszukiwaniu prawdy dotrze do ostatniego zdania tej powieści. 

Książka spodoba się tym, ktorzy lubią intrygujące literackie historie o odkrywaniu uśpionych tajemnic przeszłości. 

wydawnictwo Sonia Draga 2016 / str. 174 / tł. Bożena Sęk*

moja ocena 4+/6 


poniedziałek, 17 października 2016
Guillaume Musso TA CHWILA

- Tak czy inaczej, jeśli zamurowałeś te drzwi w 1958 roku, nawet jeśli chodziłoby o morderstwo, to od dawna byłoby przedawnione.

Ojciec milczał.

- Myślę, że za tymi drzwiami jest coś o wiele straszniejszego niż zwłoki - odparł w końcu. *

Arthur Costello nauczył się już w dzieciństwie, że nikomu nie można ufać. Nawet własnemu ojcu. Kiedy więc srogi rodzic pojawia się ponownie w życiu zapracowanego młodego lekarza, od razu wiadomo, że nie będzie chodzić o sentymentalne spotkanie dwóch mężczyzn, których dzieli prawie wszystko. 

Arthur dowiaduje się, że ojciec umiera i zapisał cały swój majątek innym dzieciom. Arthur zaś ma otrzymać w spadku należącą do rodziny Latarnię Dwudziestu Czterech Wiatrów. Jest jednak pewien warunek - drzwi do latarni mają na zawsze pozostać zamknięte. Młody lekarz ulega jednak ciekawości, a przekroczenie zakazanego progu całkowicie odmieni jego życie.

To pierwsza książka Musso, jaką przeczytałem i nie dziwi mnie teraz popularność tego autora w naszym kraju. Ta chwila stanowi absorbujący mariaż gatunków, a dynamiczna fabuła nawiązująca do stylistyki thrillera, powieści fantastycznej i love story zwraca naszą uwagę na znaczenie miłości w naszym życiu. Miłości, która nierzadko poddać musi się próbie czasu i ciężarowi utraty.

Dodatkową wartością powieści jest to, iż nie tylko dostarczy kilku godzin wytchnienia, ale również skłoni do refleksji. Jedynym minusem jest dla mnie finałowy zwrot akcji. Choć zaskakujący, pozostawia we mnie trochę rozczarowania. Niemniej jednak, sięgnę po inne powieści tego autora.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 314 / tł. Janina Prądzyńska*

moja ocena 5-/6

poniedziałek, 11 lipca 2016
Graham Masterton BIAŁE KOŚCI

John jeszcze nigdy nie widział tylu wron krążących nad farmą, ile zobaczył tego mokrego listopadowego poranka. Jego ojciec mawiał, że jeśli ktoś zobaczy ich więcej niż siedem naraz, może być pewien, że przyleciały napawać się ludzką tragedią.

Tragiczna była także pogoda. Przed świtem na Nagle Mountains spadł ulewny deszcz i północno-zachodnie pole było tak grząskie, że na jego zaoranie John stracił ponad trzy godziny. Właśnie zawracał traktorem na najwyżej położonym rogu pola, tuż przy zagajniku zwanym Las Iollana, kiedy zobaczył Gabriela stojącego w bramie i gorączkowo wymachującego rękami. *

Wrony. Stada wron i ponura deszczowa aura. Towarzyszą nam od pierwszych stron tej książki zapowiadając nadchodzący koszmar.

Kiedy na polu w hrabstwie Cork odkryte zostają ludzkie szkielety, nikt nie przypuszcza, iż skrzętnie ukrywany przez lata sekret może wyjść na jaw. Komisarz Katie Maguire, jedyna kobieta w Gardzie, wie, iż wszyscy dookoła czekać będą albo na jej sukces albo na fatalny błąd. Katie przystępuje więc wraz ze swoim zespołem do badania szczątków, a dokładna analiza wskazuje na okrutny mord rytualny. Jak się okazuje, kości przeleżały w ziemi kilkadziesiąt lat i mogą mieć niestety związek z teraźniejszymi zbrodniami. Ktoś bowiem porywa i torturuje młode kobiety. I giną one w ten sam sposób, co ofiary w masowym grobie.

Trudne śledztwo i uprzedzenia ze strony kolegów nie są jednak jedynym problemem pani komisarz. Jej mąż zdaje się być uwikłany w szemrane interesy, a na ich małżeństwo cień rzuca żałoba po stracie dziecka. Kiedy do Katie docierają pogłoski o romansie męża, kobieta przestaje mieć złudzenia. Tymczasem tajemnicze laleczki znalezione na miejscu zbrodni zdają się być związane z irlandzkimi wierzeniami i legendami..

Białe kości rozpoczynają serię mrocznych thrillerów mocno osadzonych w irlandzkich realiach. Od Grahama Mastertona, autora takich horrorów jak Zaklęci czy Drapieżcy, możemy spodziewać się odpowiedniej dawki makabry i napięcia. Policyjne śledztwo, okrutne zbrodnie i klimat zagrożenia to jednak nie wszystko. Udała się też autorowi fabuła zręcznie nawiązująca do jednej z największych morskich katastrof XX wieku.

Ponadto, jednym z największych atutów jest tu postać głównej bohaterki, która musi być silna w męskim niebezpiecznym świecie. Oprócz zmagań zawodowych śledzimy też skutki osobistej tragedii, którą przeżyła Katie - jej następstwem są kłamstwa i rozpad małżeństwa. Cień winy, podejrzenia, zagadkowe zbrodnie - czy pani komisarz jest w stanie zmierzyć się z tym wszystkim ? Jak się okaże, sytuacja zmusi ją do działania na granicy prawa..

Udany początek cyklu, polecam miłośnikom mocnych wrażeń.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 384 / tł. Piotr Kuś *

moja ocena 5-/6

czwartek, 07 lipca 2016
Samuel Bjork SEZON NIEWINNYCH

Daleko w głębi lądu zauważyła jakiś ruch. Ludzi krzątających się wokół swoich ludzkich spraw. Która mogła być godzina ? Przyłożyła dłoń do czoła i spojrzała w niebo. Sądząc z położenia słońca, było około dwunastej albo pierwszej. Pociągnęła łyk z butelki i poczuła, że tabletki zaczęły działać. Otępiały jej zmysły, zobojętniały ją. Zwiesiła nogi z krawędzi pomostu i wystawiła twarz do słońca. *

Na jednej z odludnych wysepek u wybrzeży Norwegii eks-policjantka Mia Kruger odlicza dni do spotkania z utraconą siostrą bliźniaczką. Siostrą, która nie żyje. Wskutek tragicznych zdarzeń Mia planuje popełnić samobójstwo, jej przygotowania zostają jednak zakłócone. A to za sprawą kolegi z Oslo. Inspektora Holgera Muncha, który przybywa z misją zwerbowania Mii do nowej sprawy. Giną bowiem dziewczynki, a makabryczne inscenizacje sugerują działanie seryjnego mordercy.

Odurzona lekami i alkoholem Mia wciąż jest nieprzeciętna bystra. I to właśnie ona zauważa szczegóły przeoczone przez policję z Oslo. Morderstwa dziewczynek mogą mieć związek z pewną sprawą z przeszłości, kiedy to ze szpitala zniknęło niemowlę, a domniemany porywacz popełnił samobójstwo. Mia postanawia włączyć się do sprawy, razem z Holgerem wyrusza więc do Oslo, gdzie powstaje właśnie specjalny zespół dochodzeniowy. 

Jako że na dwóch morderstwach się nie skończy, nie ma czasu do stracenia..

Sezon niewinnych to dynamiczny, zręcznie skonstruowany kryminał, który mogę śmiało przyrównać do najlepszych powieści duetu Hjorth & Rosenfeldt czy Jussi Adlera-Olsena. I choć potraktowanie niektórych wątków może rozczarować, a główni bohaterowie wpisują się w szablon postaci znanych z tuzinów innych skandynawskich kryminałów, to powieść Bjorka dostarczyła mi kilka ładnych godzin pełnych emocji i napięcia. I to jest jej największy plus.

wydawnictwo Sonia Draga 2016 / str. 464 / tł. Sławomir Kupisz *

moja ocena 5/6

poniedziałek, 04 lipca 2016
Elizabeth Strout MAM NA IMIĘ LUCY

Dziwaczna była ta nasza rodzina, nawet jak na maleńkie, prowincjonalne Amgash w Illinois, gdzie były też inne zapuszczone i niepomalowane domy bez okiennic i ogródków, bez krzty piękna, na którym warto by zawiesić oko. *

Przeszłość nas kształtuje. Co ukształtowało Lucy Barton - córkę, żonę, matkę, pisarkę ?Kilkudniowy pobyt w szpitalu okaże się pretekstem do rozrachunku z dotychczasowym życiem, a odwiedziny matki uruchomią całą lawinę wspomnień, za którymi kryje się gniew, wstyd, ale i małe okruchy szczęścia. Początkowo nam się wyda, iż emocjonalny mur między Lucy a matką jest nie do przebicia. Pozornie błaha konwersacje niosą bowiem potężny ładunek emocji. Co Lucy zrobiła ze swoim życiem ? Co jeszcze można zrobić ?

Elizabeth Strout, autorka niezapomnianej Olive Kitteridge, powraca w wielkim stylu i tworzy napisaną powściągliwą prozą gorzką historię poruszającą niezwykle ważne tematy. Piekło przeszłości, twórcza niemoc, niemożność komunikacji, wreszcie konfrontacja ze śmiertelności. Postać Lucy skupia lęki i traumy amerykańskiego społeczeństwa i pokazuje, iż bardzo trudno wyrwać się z matni krzywd i rozczarowań.

Wszelkie życie mnie zadziwia * , mówi Lucy. I zadziwia - i pozostaje w pamięci - ta niewielka objętościowo powieść o odnajdywaniu własnej tożsamości, o godzeniu się ze sobą i stawianiu czoła najskrytszym lękom.

wydawnictwo Wielka Litera 2016 / str. 204 / tł. Bohdan Maliborski*

moja ocena 5/6

piątek, 27 maja 2016
Harlan Coben NIEZNAJOMY

Tak. - Kristin z trudem przełknęła ślinę. - Chodzimy ulicami, przy których wszyscy mieszkamy. Patrzymy na posesje, przystrzyżone trawniki i eleganckie meble ogrodowe na podwórkach. Ale nikt z nas nie wie, co naprawdę się dzieje za tymi fasadami, prawda ?*

Życie Adama Price jest spełnieniem wszystkich marzeń. Mądra żona, wspaniali synowie, dobra praca i grono oddanych przyjaciół. Sukcesy w pracy i życiu rodzinnym mogą jednak okazać się niewystarczające w konfrontacji z prawdą. 

Pewnego dnia do Adama podchodzi obcy mężczyzna i wyjawia mu sekret dotyczący ukochanej żony. Corinne dopuściła się ponoć oszustwa, w wyniku którego Adam wychowuje nieswoje dzieci. Nieznajomy niebawem znika, a Adam zaczyna się zastanawiać. Czy to, co usłyszał o Corinne, to prawda ? Jej tajemnica może oznaczać koniec dobrego wspólnego życia. Jedno kłamstwo może przecież nie być jedynym. Ziarno wątpliwości zostało zasiane, Adam zaś pod nieobecność żony postanawia poszukać śladów. 

Wkrótce okazuje się, że słowa nieznajomego znajdują potwierdzenie. W internecie nic przecież się nie ukryje, a strona o udawaniu ciąży to jedna z tych, które odwiedzała Corinne. Adam, przerażony perspektywą utraty wszystkiego, co kocha, decyduje się porozmawiać szczerze z żoną. Ta jednak tajemniczo znika..

Można zarzucić Cobenowi, iż od czasu Nie mów nikomu wciąż pisze tą samą powieść i choć fabuła Nieznajomego nie odbiega od wcześniejszych schematów, to tym razem udało się autorowi w kwestii rozwiązania jednego z wątków mnie zaskoczyć.

Coben, jak chyba nikt inny, konsekwentnie w swoich powieściach rozprawia się z mitami American dream - nawet najszczęśliwsza rodzina ma swoje tajemnice, a kłamstwa i tajemnice zawsze wychodzą na jaw. Na plus poczytuję właśnie przywiązanie autora do wartości takich jak prawda, rodzina i honor. Za mało to jednak, by uznać niniejszą powieść za ponadprzeciętne dzieło.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 414 / tł. Robert Waliś*

moja ocena 4/6

wtorek, 10 maja 2016
Sebastian Fitzek PASAŻER 23

- I są to tylko te, których nie mogliśmy ukryć. Uwierz mi, nieujawniona liczba jest większa. Dużo większa.

- O ile większa ?

- Na wszystkich naszych wycieczkowcach, które obecnie przemierzają oceany, według naszych szacunków każdego roku przeciętnie skaczą za burty dwadzieścia trzy osoby.*

Co roku na pokładach luksusowych statków wycieczkowych dochodzi do niewyjaśnionych samobójstw. Zdarzenia te są skutecznie tuszowane przez kapitanów i ich mocodawców. W branży wycieczkowej rejsy są wciąż źródłem olbrzymich dochodów i należy uniknąć niepotrzebnego rozgłosu. Olbrzymie statki funkcjonują niczym pływające miasta, tu wszystko może się wydarzyć i lepiej nie otwierać pewnych drzwi..

Martin Schwartz, policjant i psycholog, od czasu rodzinnej tragedii żyje na krawędzi i przyjmuje najniebezpieczniejsze zadania. Pięć lat temu z pokładu Sułtana Mórz zniknęła jego żona i synek. Śledztwo wykazało, że najprawdopodobniej wyskoczyli za burtę statku. Martin nie może zaakceptować takiej wersji wydarzeń. Co więcej, policjant nie zdaje sobie jeszcze sprawy, iż nie tylko on przeżył podobną tragedię.

Tajemniczy telefon od pasjonującej się spiskowymi teoriami staruszki jeszcze bardziej burzy świat Martina. Otóż na pokładzie Sułtana Mórz odnaleziono właśnie dziewczynkę, która zniknęła wcześniej w trakcie jednego z rejsów. Czy to możliwe, iż dziecko może wyjaśnić tajemnicę samobójstw ? Martin wyrusza więc na statek przekonany, że dowie się, co stało się z jego bliskimi. Kim jest Pasażer 23 ? Odkrycie prawdy wcale nie będzie łatwe.

Nowa powieść Fitzka skrywa w sobie duży potencjał. Wyobraźmy sobie ogromne statki wycieczkowe i tajemnice skrywane w ich wnętrzu.. Pomysł na intrygę jest naprawdę dobry, choć autor Kliniki i Makabrycznej gry (które były notabene misternie skonstruowanymi thrillerami o zaskakującym rozwiązaniu) tym razem przedobrzył. Mnogość wątków i zbiegów okoliczności niepotrzebnie gmatwa intrygę, która - im dalej czytamy - nie ma prawa opierać się na jakiejkolwiek logice. W drugiej części książki Fitzek wyraźnie przeszarżował ze zwrotami akcji i to, co ma zaskakiwać, zaczyna przypominać groteskową kryminalną operę mydlaną.

We wcześniejszych powieściach Fitzek już przyzwyczaił nas, by nie ufać żadnej postaci i nie wierzyć w żadne słowo. Pasażer 23 eksploatuje te zasady do maksimum ze szkodą dla logiki wydarzeń i wiarygodności. A szkoda..

wydawnictwo Amber 2016 / str. 352 / tł. Barbara Tarnas *

moja ocena 4/6

poniedziałek, 02 maja 2016
Anna Kańtoch CZARNE

Zawsze wiedziałam, że pewnego dnia wrócę do Czarnego. Widzę tę chwilę, jakby to już się stało - oto stoję na wiejskiej drodze obok pomrukującego cicho automobilu, patrzę na skiby wilgotnej ziemi i biały domek pod ciemną linią drzew. Za drzewami tarcza słońca; światło ma przydymioną czerwoną barwę, powietrze stało się ostrzejsze i pachnie leżącym pod leśnymi kamieniami mrokiem, w bruzdach na polu zbierają się cienie. ...

Jestem. Wróciłam.

Rok 1935. W nadmorskim sanatorium dla osób z zaburzeniami psychicznymi młoda kobieta spędza leniwe dni pogrążając się w wspomnieniach szczęśliwej przeszłości. Ów dobry czas wolności i beztroski uosabia miasteczko o nazwie Czarne i leśny dworek, w którym kobieta wraz z rodzeństwem spędzała wakacje. 

Wspomnienia mają jednak to do siebie, że potrafią być złudne. Co było jawą, a co fikcją ? Czarne zdaje się być kotwicą, która trzyma naszą bohaterkę przy życiu. Tymczasem przypadkowe spotkanie uzmysławia kuracjuszce, iż jest ona niezwykle podobna do Jadwigi Rathe, pięknej aktorki, która notabene spędziła w Czarnym ostatnie dni swojego życia. Jaki jest związek między kobietami ? Co naprawdę wydarzyło się w przeszłości ? 

Elegancka narracja i niepowtarzalny klimat tajemnicy i nostalgii to nie wszystko. Autorce udała się rzecz niesamowicie trudna. Stworzyła niepokojącą prozę, która pozornie wymyka się gatunkowym klasyfikacjom. Początkowe zdania (stwierdzam z zadowoleniem) nawiązują do pierwszych akapitów słynnej Rebeki Daphne du Maurier. Kolejne rozdziały składające się z wydarzeń bieżących i retrospekcji powoli uświadamiają nam, iż ta subtelna proza celowo błądzi po międzygatunkowych bezdrożach. Powieść historyczna, kryminał, powieść grozy ? Znajdziemy tu i seans spirytystyczny, i morderstwo, i leśne uroczyska - lecz Czarne jest przede wszystkim powieścią-zagadką, która dopiero w ostatnich rozdziałach ujawnia swoją prawdziwą naturę.

Lektura Czarnego jest jak wyzwanie, istota fabuły wciąż nam się wymyka. Smak każdej kolejnej sceny zaskakuje, a po przeczytaniu ostatniego zdania chciałoby się wrócić do początku, przeczytać jeszcze raz, uważniej, wciąż odkrywając ukryte przez autorkę tropy.To idealna lektura dla wymagającego czytelnika. Polecam.

wydawnictwo Powergraph 2012 / str. 270

moja ocena 5/6

wtorek, 26 kwietnia 2016
Stefan Ahnhem OFIARA BEZ TWARZY

Znał to zdjęcie doskonale, choć nie pamiętał, kiedy je ostatnio oglądał. Była to szkolna fotografia dziewiątej klasy. Ostatnia, na której zebrali się wszyscy uczniowie. Fabian stał w drugim rzędzie, a za nim, trochę po skosie - Jorgen Palsson.

Głowa Palssona była przekreślona dużym krzyżykiem, namalowanym czarnym flamastrem. *

Inspektor Fabian Risk przenosi się z rodziną ze Sztokholmu do Helsingborga. Przeprowadzka do rodzinnych stron ma poprawić nienajlepsze ostatnio relacje Fabiana z bliskimi. Inspektor jest bowiem człowiekiem impulsywnym, słucha swojej intuicji i całkowicie angażuje się w śledztwa. Cierpią przez to jego najbliżsi. Czy przeprowadzka jest dobrym pomysłem ?

Tymczasem w szkolnej pracowni dochodzi do makabrycznego odkrycia. Okrutne morderstwo jednego z nauczycieli to niestety nie wszystko. Przy ciele znajduje się klasowa fotografia. Czy to początek serii ?

Do Riska zgłasza się jego przyszła szefowa. Okazuje się, że ofiara zbrodni to dawny kolega z klasy inspektora. Risk wyrusza na miejsce morderstwa i nie spodziewa się jeszcze, że jego urlop ulegnie niebawem skróceniu. Dochodzi do kolejnych zbrodni i najwyraźniej ktoś obrał sobie za cel zgładzenie uczniów jednej klasy. Niezwykle prawdopodobny wydaje się być motyw zemsty po latach. Kolejne odkrycia utwierdzają inspektora w przekonaniu, że w tej sprawie nic nie będzie oczywiste..

Debiutancka powieść Ahnhema stanowi dynamiczny kryminał, który spodoba się miłośnikom prozy Larsa Keplera czy duetu Hjorth/Rosenfeldt. Dobrze napisana historia ma jednak swoje minusy. Pierwszy to antypatyczna postać Riska, który oddany jest swojej pracy i zaniedbuje rodzinę. Mimo postanowień poprawy. Jaki ojciec komunikuje się przez kilka dni z synem mieszkającym pod jednym dachem tylko za pomocą smsów ?

Drugi aspekt to ostatnie 100 stron powieści - mam nadzieję, że intryga staje się nieco przekombinowana i autor wrzuca w historię wszelkie możliwe motywy z powieści tegoż gatunku. Mimo dużego ładunku suspensu i sprawnej narracji, stwierdzam, iż Ahnhem nie wynosi szwedzkiego kryminału na wyższy poziom i nie jestem pewien, czy mam ochotę na kolejne spotkanie z inspektorem Riskem.

wydawnictwo Marginesy 2016 / str. 525 / tł. Ewa Wojciechowska*

moja ocena 4/6

wtorek, 12 kwietnia 2016
Juan Gomez-Jurado PACJENT

Nie jestem ani świętym, ani męczennikiem, ani terrorystą, ani szaleńcem, ani mordercą. Określenia, pod którymi wydaje się wam, że mnie znacie, są nietrafne.

Jestem ojcem. Oto, co się wydarzyło.*

63 godziny. Tyle dzieli Davida Evansa od najważniejszej operacji w życiu. Uznany neurochirurg w największej tajemnicy ma dokonać skomplikowanego zabiegu na samym prezydencie Stanów Zjednoczonych. Operacja ma odbyć się przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa, dla niepoznaki w szpitalu, w którym pracuje David. Jest tylko jedna ważna kwestia. Córka lekarza.

David wciąż czuje piętno winy po samobójczej śmierci żony. Córka jest dla niego wszystkim. I nadszedł niestety czas próby.

Jeden telefon zmienia wszystko. Tajemniczy pan White oznajmia Davidowi, że porwał jego córkę. Dziewczynka zginie, jeżeli lekarz nie spełni jego żądania. Początkowo David sądzi, że to blef - niebawem jednak przekonuje się, że najgorszy scenariusz właśnie ma miejsce. Pan White, przebiegły manipulator i psychopata, zdaje się kontrolować każdy krok lekarza, a każda niesubordynacja prowadzi do kary. Przerażony David już wie, czego chce wróg.

Za 63 godziny neurochirurg ma zabić Pacjenta. Prezydenta kraju. Dokonanie morderstwa na sali operacyjnej ma być jedyną rzeczą, która ocali życie córki. David nie ma wyboru. Najbliższe godziny to początek koszmaru..

Dynamiczna i pełna napięcia historia, od której nie można się oderwać. "Pacjenta" przeczytałem zaabsorbowany kibicując dzielnemu lekarzowi, który znalazł się w pułapce. Autor umiejętnie dawkuje zwroty akcji, a każda kolejna strona dostarcza coraz większych emocji. Wyścig z czasem i własnym sumieniem, perspektywa dokonania zbrodni, by ocalić rodzinę - to właśnie wokół tych kwestii buduje autor postać głównego bohatera, który decyduje się przekroczyć niejedną granicę. 

Kto zginie ? Kto przeżyje ? Zachęcam do poznania odpowiedzi.

wydawnictwo Sonia Draga 2016 / str. 390 / przeł. Jerzy Wołk-Łaniewski*

moja ocena 5/6

czwartek, 07 kwietnia 2016
Wojciech Chmielarz WAMPIR

 

Podszedł tak blisko krawędzi dachu, że pod stopami miał kilkunastometrową przepaść. W głowie Dawida pojawiła się nieprzyjemnie pociągająca myśl, żeby zrobić krok naprzód.

Dwudziestoletni Mateusz popełnia samobójstwo skacząc z dachu jednego z gliwickich wieżowców. Brak pożegnalnego listu, brak świadków. Serce matki mówi jednak coś innego, więc niezadowolona z działań prokuratury kobieta zatrudnia prywatnego detektywa Dawida Wolskiego. 

Wolski, niewiele starszy od Mateusza, zaczyna przyglądać się sprawie. Feralny wieżowiec, koledzy zmarłego, wreszcie on sam i tajemnice, które skrywał za życia. W tych kwestiach jest kilka niejasności, a Wolski, który do ludzi grzecznych i ugodowych nie należy, wkrótce otrzyma ostrzeżenie. Za sprawą swojej dramatycznej przeszłości detektyw nie zamierza jednak porzucić sprawy. A ta zaprowadzi go w niebezpieczny świat młodych ludzi..

Dobre dialogi i przemyślana intryga stanowią dwie pewne rzeczy w prozie Wojciecha Chmielarza. Jego książki można brać w ciemno, jednakże "Wampir" do najlepszych nie należy. Domyślam się, że intencją autora było stworzenie anty-bohatera. Wolski sympatii budzić nie będzie, to sprytny kłamca i manipulator, postać niepokorna i trudna. Śledzenie jego poczynań nieco mnie znużyło..

Niestety w powieści próżno szukać jakichkolwiek osób wzbudzających pozytywne emocje. Chmielarz wyciąga z ludzi najpodlejsze cechy i to właśnie one nadają przedstawionemu światu niesamowicie smutną barwę. Nie przemawia też do mnie niemal groteskowy wątek pewnej ponętnej klientki Wolskiego i jej męża. "Wampir", mimo trafnych społecznych obserwacji i zaskakującego finału, jest dla mnie zaledwie dobry i zaczynam już tęsknić za komisarzem Jakubem Mortką.

wydawnictwo Czarne 2015 / str. 326

moja ocena 4/6 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6